"W trzeciej tercji tyszanie grali va banque. Wtedy nie patrzysz już w lewo, w prawo. Musieli wyrównać. Niestety: Radziszewski bezbłędny" - mówił trener Cracovii Rudolf Roháček po wywalczeniu przez jego drużynę mistrzostwa Polski. "W play-offach gra cała drużyna (…) każdy zawodnik musi współpracować - i tak było u nas: grała cała drużyna, chłopcy rzucali się pod strzały, każdy pomagał w obronie, w ataku" - podkreślał golkiper Pasów Rafał Radziszewski. "W trzeciej tercji straciliśmy szybko bramkę, (…) tyszanie rzucili się na nas, strasznie atakowali. To było chyba najdłuższe 19 minut, jakie w życiu broniłem" - przyznał.

Hokeiści Comarch Cracovii po zdobyciu mistrzostwa Polski /Jacek Bednarczyk /PAP

Damian Słaboń:

Mecze z Sanokiem w półfinale podniosły nas na duchu, pozwoliły uwierzyć, że możemy zdobyć mistrzostwo. Rozegraliśmy z Sanokiem siedem bardzo dobrych meczów. W finale przegrywaliśmy 2-3, jechaliśmy do Tychów i wierzyliśmy cały czas, że możemy odwrócić tę serię i wrócić do Krakowa.

Rafał Radziszewski:

Mecz był ciężki. To jest presja, wiadomo, o jaką stawkę jest gra. Cały sezon czekało się na ten jeden mecz – i tu nie można już popełnić błędu. Od początku gra była nerwowa, z jednej i z drugiej strony. Ale zdobyliśmy bramkę, która trochę nas uskrzydliła. W drugiej tercji myślę, że trochę przewagi miały Tychy, ale mądrze się broniliśmy i strzeliliśmy drugą bramkę, która ułożyła spotkanie.

Damian Słaboń:

W trzeciej tercji dostaliśmy szybko bramkę na 2:1. Tyszanie się dźwignęli, poszli na nas. Ale przetrwaliśmy ten napór.

Rafał Radziszewski:

Po drugiej tercji tonowaliśmy nastroje. W hokeju 2:0 to nie jest wynik. W trzeciej tercji straciliśmy szybko bramkę, która trochę nas podłamała. Tyszanie rzucili się na nas, strasznie atakowali. To było chyba najdłuższe 19 minut, jakie w życiu broniłem. Czas się dłużył, co chwilę były uwolnienia. Ale daliśmy radę.

Rudolf Roháček:

W trzeciej tercji tyszanie grali va banque. Wtedy nie patrzysz już w lewo, w prawo. Musieli wyrównać. Niestety: Radziszewski bezbłędny.

Rafał Radziszewski:

W play-offach gra cała drużyna. Nie jest tak, że jeden zawodnik jest w stanie wygrać spotkanie. Nie ma takiej opcji. Gra cała drużyna i każdy zawodnik musi współpracować – i tak było u nas: grała cała drużyna, chłopcy rzucali się pod strzały, każdy pomagał w obronie, w ataku.

Damian Słaboń:

Jadąc na szósty mecz do Tychów, wiedzieliśmy, że jeśli przegramy, kończy się nasze marzenie o mistrzostwie. Wierzyliśmy do końca i walką, determinacją, sercem, zaangażowaniem zdobyliśmy to mistrzostwo.

Rudolf Roháček:

Było ciężko, bardzo ciężko. W półfinale, w finale. (…) Co tu powiedzieć? Mogę tylko podziękować chłopakom za to, co zrobili.

Rafał Radziszewski:

Tych mistrzostw dla Cracovii troszkę już zdobyliśmy – i każde smakuje inaczej. Ostatnie, które zdobyłem – w Jastrzębiu: mieliśmy drużynę skazywaną na porażkę w półfinałach - i dotarliśmy do finału, zrobiliśmy mistrzostwo.Tym razem były to dwie najlepsze drużyny, od początku sezonu wskazywane do gry w finale. I tak się stało. Mieliśmy siódmy mecz i wygrała drużyna lepsza - ale szacunek dla przegranych. Nie było przepaści. Było to siódme spotkanie, wygrana jedną bramką, więc tak naprawdę te dwie drużyny zasługiwały na złote medale.

Damian Słaboń:

Rozegraliśmy z GKS-em Tychy siedem bardzo ciężkich, emocjonujących meczów. Myślę, że była to dobra promocja polskiego hokeja. (…)
Cieszę się bardzo, że mogłem być w tej drużynie. Zdobywałem pierwsze mistrzostwo z Cracovią w 2006 roku – minęło 10 lat, zdobywam po raz szósty, jestem niezmiernie szczęśliwy. Każde mistrzostwo smakuje inaczej. To było bardzo ciężkie. Dużo meczów, walka na całego.

Rudolf Roháček:

Tak, jak zapowiadała nasza kampania: #PowrotMistrzow! Mistrzowie wrócili!

(mpw)