Kamil Stoch zajął dziesiąte miejsce w konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Wiśle-Malince. Zwyciężył Czech Roman Koudelka. Słoweniec Peter Prevc, który już wcześniej zapewnił sobie trofeum, uplasował się na piątej pozycji. Do finału zakwalifikowało się 5 Polaków.

Kamil Stoch podczas serii próbnej przed pierwszym konkursem indywidualnym /Grzegorz Momot /PAP

W serii finałowej drugi był Norweg Kenneth Gangnes, a trzeci Japończyk Noriaki Kasai, który w piątek stanął po raz 500. na pucharowym podium.

Prowadzący po pierwszej serii Norweg Johann Andre Forfang w finale miał słabszy skok i ostatecznie uplasował się na czwartej pozycji.

Po pierwszej serii Stoch był dziesiąty. Prowadził Norweg Johann Andre Forfang - 131,5 m. Drugie miejsce zajmował Gangnes - 127,5 m, trzecie Niemiec Richard Freitag - 129 m, a 13. był Prevc - 124 m.

Do finału awansowało pięciu Polaków. Na 16. pozycji był Stefan Hula - 123,5 m, na 17. Dawid Kubacki - 125,5 m, na 18. Maciej Kot - 127 m i na 19. Piotr Żyła - 126 m. Odpadli Andrzej Stękała 32. - 121 m, Klemens Murańka 44. - 114 m, Jan Ziobro - 47. - 109 m i Bartłomiej Kłusek 48. - 108 m.

W finale Forfang po odległości 127 m ostatecznie uplasował się na czwartej pozycji. Prevc w świetnym stylu doleciał do 131,5 m i dzięki temu awansował na piątą pozycję.

Koudelka i jego trener zagrali va banque. Czech, który w pierwszej serii miał 127,5 m i był piąty, w finale zdecydował się na skrócenie rozbiegu z 10. do dziewiątej belki. Mocno ryzykował, miał dostać dodatkowe punkty za krótszy rozbieg, ale mógł także o wiele bliżej wylądować i stracić piątą lokatę. Ale - jak się okazało - to był strzał w dziesiątkę. Koudelka trafił na optymalny wiatr pod narty, wylądował na 133. m i objął prowadzenie. Zaskoczony Prevc przecierał ze zdumienia oczy i musiał opuścić miejsce dla lidera zawodów.

Po Koudelce Kasai wylądował jeszcze o jeden metr dalej, ale nie skakał z obniżonego rozbiegu i ostatecznie był trzeci. Drugie miejsce po 1. serii utrzymał Gangnes skacząc 130 m.

W ekipie biało-czerwonych w finale dłuższe skoki mieli tylko Stoch, który poprawił się o pół metra i Hula - o dwa metry. Pozostali mieli krótsze próby, Kot wylądował nawet o 6 metrów bliżej. W klasyfikacji generalnej PŚ Stoch awansował o dwa miejsca i jest 21.

W sobotę w Wiśle odbędzie się drugi konkurs, początek o godz. 16.



(dp)