"To zwycięstwo otwiera nam drzwi. Możemy zacząć bardzo poważnie myśleć o celach, które się przed nami pojawiają" - mówił Adam Bagiński, napastnik hokejowej reprezentacji Polski, po zwycięstwie 3:2 nad Ukrainą. Biało-czerwoni zrealizowali tym wynikiem plan minimum, jakim było utrzymanie się na zapleczu światowej Elity. I wciąż liczą się w walce o awans.

MŚ w hokeju: Polacy pokonali Ukraińców

Hokejowa reprezentacja Polski pokonała w Krakowie Ukrainę 3:2 (0:0, 1:0, 2:2) w swoim trzecim występie w mistrzostwach świata Dywizji 1A. Dzięki środowemu zwycięstwu biało-czerwoni awansowali na drugie miejsce w tabeli, które zapewnia awans do Elity. Do zakończenia turnieju zespoły rozegrają... czytaj więcej

Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo ciężki mecz. Drużyna Ukrainy naprawdę dobrze zagrała. My nadrabialiśmy wolą walki, zaangażowaniem. W odpowiednich momentach strzeliliśmy bramki w przewadze - one były kluczem do zwycięstwa. Chłopcy przy stanie 2:2 grali nadal konsekwentnie, grali to, co założyliśmy sobie w szatni. Później ten decydujący moment - gol w przewadze. Cieszymy się bardzo - podsumował spotkanie z Ukrainą trener Jacek Płachta.

Przyznał, że bohaterem meczu można nazwać strzelca dwóch goli, obrońcę Mateusza Rompkowskiego, ale - jak podkreślił - "gwiazdą wieczoru była cała drużyna".

Drużyna właśnie zapracowała na trzy punkty po - jak mówił Adam Bagiński - "głupich błędach", które pozwoliły Ukraińcom na wyrównanie ze stanu 0:2. Przysnęliśmy trochę przy buliku, jeden z zawodników Ukrainy się urwał, akurat do niego trafił krążek i posłał go do bramki. Było 2:2. Trzeba było troszeczkę znowu zejść na ziemię, mocno popracować i bardzo się cieszę, że wszyscy pracowali. Wypracowaliśmy tą trzecią bramkę i daliśmy radę wygrać - zaznaczył.

Bohater spotkania Mateusz Rompkowski podkreślał skuteczną grę biało-czerwonych w przewadze. W przewagach strzeliliśmy dwie bardzo ważne bramki. Ostatnio nie szło nam to za dobrze, ale dzisiaj pokazaliśmy, że jednak potrafimy grać w przewagach - mówił.

Trzy punkty w meczu z Ukrainą gwarantują biało-czerwonym utrzymanie na zapleczu światowej Elity. Polacy są beniaminkiem w grupie A pierwszej Dywizji - awansowali do niej rok temu, jeszcze pod wodzą trenerów Igora Zacharkina i Wiaczesława Bykowa.

Kiedy ta dwójka decydowała się na pracę z polską kadrą, ówczesny prezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie Piotr Hałasik podkreślał: To niemal tak, jakby w piłce nożnej Jose Mourinho trenował kadrę Polski.

Teraz Igor Zacharkin, który w duecie z Wiaczesławem Bykowem kilka dni temu wygrał rywalizację w lidze KHL, przylatuje do Polski, by wesprzeć Jacka Płachtę i jego podopiecznych. Igor interesuje się nie tylko naszą reprezentacją, ale i całym polskim hokejem. Cały czas jest w kontakcie ze sztabem trenerskim. Na pewno jego pomoc okaże się nieoceniona - powiedział portalowi Hokej.Net szef PZHL-u Dawid Chwałka.

Polscy hokeiści zrealizowali już plan minimum na krakowskie mistrzostwa - zwycięstwem nad Ukrainą zagwarantowali sobie utrzymanie w grupie A pierwszej Dywizji. Teraz niczego już nie muszą - wyłącznie mogą.

To zwycięstwo otwiera nam drzwi i możemy zacząć bardzo poważnie myśleć o celach, które się przed nami pojawiają - mówił po wygranej z Ukraińcami Adam Bagiński.

Najbliższy cel: wieczorny mecz z Kazachstanem - faworytem turnieju.

Na pewno trzeba się im postawić. Mamy do nich respekt, są najmocniejszą drużyną na tym turnieju, ale my jesteśmy jednością. Nie mamy może wielu indywidualności, ale mamy drużynę, która jak chce, to potrafi przenosić góry. Wierzę że w czwartek jedną taką przeniesiemy - podkreślał kapitan polskiej kadry Marcin Kolusz.

"Oczywistą oczywistość" dorzucił Mateusz Rompkowski: Przystąpimy do tego meczu jak do każdego innego - będziemy chcieli wygrać. Wiadomo.