"Atmosfera w Jastrzębiu jest bardzo dobra. Staramy się, żeby to wszystko poszło do przodu, żeby wyniki były takie, jakich chcą kibice i jakich my sami chcemy. Każdy chciałby, żeby pojawiły się wzmocnienia – fajnie by było, gdyby nastąpiły jak najszybciej" – mówi RMF FM Przemysław Odrobny, bramkarz JKH i reprezentacji Polski. "Decyzję o odejściu z Krynicy podjąłem 31 października, w czasie rozmowy na Skypie z naszym… prawie-sponsorem. Było to przykre, bo uważam, że to świetny projekt" – podkreśla. "Myślę, że w ciągu dosłownie kilku dni rozstrzygnie się, czy inne drużyny PHL będą miały wzmocnienia w postaci zawodników z Krynicy" – dodaje.

Edyta Bieńczak: Widziałeś paradę Reto Berry?

Przemysław Odrobny: Oczywiście, że ją widziałem. Na bieżąco oglądam wszystkie obrony bramkarzy NHL, każdego tygodnia pojawiają się na YouTube czy na NHL.com najlepsze w danej rundzie czy kolejce obrony bramkarzy, staram się to na bieżąco śledzić. Tą obronę też widziałem, była naprawdę niesamowita. Tym bardziej, że jest to mało doświadczony bramkarz, jeżeli chodzi o lodowiska NHL, bo zagrał tam w zaledwie kilku meczach. Ja oceniłbym to jako taki strzał piłkarski z przewrotki, choć może dziwnie to brzmi w odniesieniu do hokeja. Berra poszedł wślizgiem w prawo, krążek przeleciałby nad nim, ale dał radę wybić to prawym parkanem.

[Zobacz fantastyczną interwencję bramkarza Calgary Flames Reto Berry w meczu z Columbus Blue Jackets!]

Taka interwencja to jest kwestia umiejętności, intuicji czy łutu szczęścia?

To wszystko się na to składa. Żeby zagrać w NHL-u czy na najwyższym szczeblu w innej lidze, trzeba mieć umiejętności na wysokim poziomie. Na pewno ogranie daje tu bardzo dużo - to jest ta intuicja, która w danym momencie, nawet kiedy się nie widzi krążka czy widzi się ustawienie zawodnika, pozwala przewidzieć, gdzie krążek może polecieć, w którą stronę może skręcić. Myślę, że w tej sytuacji zadziałały wszystkie trzy czynniki i dlatego udało mu się obronić w tak niewiarygodny sposób. 

Moim zdaniem, było to trochę w stylu obron Martina Brodeura, który też robi dużo wślizgów i obraca się gdzieś tam z nogami w powietrzu i często wybija krążki w podobny sposób.

Zajrzyjmy trochę na polskie podwórko. W barwach JKH GKS Jastrzębie występujesz w zasadzie od ponad tygodnia, bo w listopadzie było jeszcze zgrupowanie kadry i turniej w Budapeszcie. Aklimatyzacja w nowym klubie już zakończona i udana?

Tak. Właściwie nie miałem wiele czasu na tę aklimatyzację, bo kontrakt z Jastrzębiem podpisałem bodajże 4 listopada, więc na początku przebywałem jeszcze na zgrupowaniu kadry. Dopiero po nim, w poniedziałek wieczorem przyjechałem do Jastrzębia, a we wtorek grałem już pierwszy mecz ligowy z JKH. Śmiałem się nawet do kolegów, że po przyjeździe nie rozpakowałem rzeczy, wniosłem je tylko z samochodu do domu, położyłem się spać, a następnego dnia poszedłem na rozjazd i zagrałem mecz. W takiej sytuacji tego czasu nie ma i trzeba jak najszybciej się zaaklimatyzować. Koledzy przyjęli mnie bardzo miło, atmosfera w drużynie jest bardzo fajna, nawet nie spodziewałem się takiej atmosfery. Widać, że chłopaki chcą, jeden drugiego wspiera, motywuje. Próbujemy stworzyć jedność, żeby to wszystko poszło do przodu, żeby wyniki były takie, jakich wszyscy chcą - i kibice, i zarząd, i my sami. Nie ma żadnego napinania się czy stresu, po prostu każdy robi to, co umie, jak najlepiej i stara się wykonywać swoją pracę na sto procent.

To może być parada sezonu! Bramkarz Calgary Flames Reto Berra zaliczył niesamowitą interwencję w starciu z Columbus Blue Jackets, przegranym ostatecznie 1:2 po dogrywce. "Starałem się zrobić cokolwiek ze swoim ciałem i krążek trafił prosto we mnie. Miałem też sporo szczęścia" –... czytaj więcej

Mówisz, że staracie się wykonywać swoją pracę i że to powinno procentować, ale że nie ma napinania się, a ja przypominam sobie taką wypowiedź wiceprezesa JKH Andrzeja Frysztackiego, który na początku listopada, po tym słabym starcie drużyny - bo po dwóch rundach Jastrzębie zajmowało szóstą pozycję i nie zakwalifikowało się do turnieju finałowego Pucharu Polski - mówił: To początek rewolucji. Na razie pozyskaliśmy Przemka Odrobnego. Jak ta rewolucja ma wyglądać, jakie cele sobie stawiacie?

Wcześniejsze mecze ciężko mi oczywiście komentować, w Jastrzębiu rozegrałem dopiero cztery spotkania. Jest bardzo dużo kontuzji, szczególnie w defensywie, i to na pewno odgrywa dużą rolę.

O tej wypowiedzi prezesa czytałem. Wiadomo, że każdy chciałby, żeby w Jastrzębiu pojawiły się wzmocnienia, żebyśmy mogli jeszcze bardziej ruszyć z kopyta. Każdy nowy bodziec w drużynie, każda nowa osoba podnosi morale i umiejętności zespołu. Na razie wszystko zaczyna się fajnie zazębiać, myślę, że będzie to szło w dobrym kierunku. Fajnie by było, żeby te wzmocnienia - bo takie słuchy chodzą - nastąpiły jak najszybciej, żeby ktoś do nas dołączył. Największe jest oczywiście prawdopodobieństwo, że dołączy ktoś z Krynicy, bo sytuacja tam jest wielkim znakiem zapytania.

Ty również przeszedłeś do JKH z Krynicy. Był jakiś przełomowy moment, w którym podjąłeś ostateczną decyzję, że żegnasz się z Dream Teamem?

Był taki moment. Była to rozmowa na Skypie z... naszym krynickim sponsorem czy z naszym prawie-sponsorem - ciężko mi w tej chwili nazwać osobę, która miała sponsorować Krynicę, ale dała jasno znać, że sponsorować nie będzie. W czasie tej rozmowy usłyszałem kilka słów, które dały mi do myślenia potrójnie, i na tym zebraniu podjąłem decyzję, że odchodzę z Krynicy. Dla mnie te zapewnienia, które już wcześniej były mało klarowne, z dnia na dzień straciły na wiarygodności.

Tak naprawdę pierwszy termin, w którym - jak słyszałem - miały być pieniądze, to był 15 lipca, kiedy mieliśmy przyjechać i zacząć trenować. Te terminy były przekładane kilka razy i ostatecznym, do którego czekałem, był ten 31 października. Tego dnia mieliśmy wspomnianą rozmowę na Skypie. Termin został znów przesunięty na odleglejszą datę i w tym momencie zdecydowałem, że rozstaję się z Krynicą.

Mimo wszystko było to przykre i smutne, bo moim zdaniem projekt jest bardzo trafiony. To widać po wynikach, są efekty pracy z tak wybitnymi trenerami, w tak świetnej ekipie. No ale niestety przychodzi moment, że trzeba podjąć jakąś męską decyzję i niektórzy podjęli ją szybciej, niektórzy później. Ja podjąłem ją 31 października.

Zrobiłem rozeznanie. Nie spodziewałem się, że będę dalej grał w PHL-u, ale stało się tak, że doszedłem do porozumienia z Jastrzębiem. I jestem zadowolony z tego, że do końca sezonu będą mógł reprezentować barwy JKH.

"Trener Zacharkin dawno temu mógł się spakować i wyjechać, a on ciągle jest z nami. Wie, że chłopcy mu zaufali, chce pomóc polskiemu hokejowi. Jestem pełen podziwu, że tyle z nami został" – mówi w rozmowie z RMF FM Leszek Laszkiewicz, zawodnik reprezentacji Polski i opartego na... czytaj więcej

Masz na bieżąco kontakt z kolegami z Krynicy?

Oczywiście, spędziliśmy razem naprawdę wspaniały czas, stworzyliśmy bardzo zgraną paczkę, bardzo zgraną drużynę. Wiadomo, że borykaliśmy się z wielkimi problemami i to też na pewno mocniej nas połączyło.

Jakie nastroje w Krynicy?

Nastroje są bez zmian. Prywatnych rozmów nie chcę komentować oczywiście. Każdy z chłopaków ma swoje przemyślenia, to są indywidualne kwestie, czy podejmą taką decyzję, jaką podjąłem ja, Kaziu (Krzysztof Zapała), Mikołaj (Łopuski), Michał Kotlorz, którzy odeszli z KTH, czy będą dłużej czekać na rozwój sytuacji. Moim zdaniem, w tym momencie, jeżeli główny sponsor - choć to dziwnie brzmi - powiedział, że nie będzie dłużej sponsorował tej drużyny, to myślę, że jest to kwestia dosłownie kilku dni, czy inne drużyny PHL czy kluby zagraniczne - bo też o takich opcjach słyszałem - będą miały wzmocnienia w postaci zawodników z Krynicy.

Na koniec jeszcze dwa słowa o turnieju Euro Ice Hockey Challenge w Budapeszcie, który wygraliście - po raz pierwszy od dwóch lat. Zaprocentowało chyba tych kilka miesięcy wspólnej pracy.

To na pewno są efekty tej naszej ciężkiej pracy, trenerów i zawodników. Trenowaliśmy zupełnie inaczej niż w dotychczasowych klubach. Tempo treningu, podejście, motywacja w Krynicy są na zupełnie innym poziomie, na poziomie światowym - jak przystało na drużynę pod wodzą trenera Zacharkina, który ma naprawdę pojęcie o hokeju, i tak samo trenera bramkarzy Kiryła Korenkowa.

Trenerowi Kiryłowi naprawdę wiele zawdzięczam. Przez te cztery miesiące zmodyfikował moją grę w znaczący sposób, pokazał mi, na co mam zwracać uwagę. Może nie wywrócił mojego stylu do góry nogami, ale dograł detale, podciągnął do jakiegoś wyższego poziomu.

I na pewno wszystko to miało wymierny efekt w postaci tego turnieju - pokazaliśmy, że możemy wygrywać z drużynami, które są o grupę wyżej. Cieszymy się z tego pierwszego miejsca, no i będziemy dalej ciężko pracować. Nawet chłopaki, które są już w innych klubach, starają się cały czas utrzymać ten proces treningowy, który był z trenerami Zacharkinem, Płachtą i Korenkowem. Myślę, że to wszystko będzie procentowało w przyszłości w meczach międzynarodowych.