Jest oficjalne potwierdzenie, że Rafał Fronia zakończył swój udział w polskiej wyprawie na K2. Badania w pakistańskim Skardu potwierdziły, że polski himalaista ma złamane przedramię. Tymczasem jego koledzy kolejny raz ruszają w górę.

Polscy himalaiści na Drodze Basków. Foto: Marek Chmielarski /foto. Polski Himalaizm Zimowy 2016-2020 im. Artura Hajzera/Facebook /Facebook

Fronia czeka na lot do stolicy Pakistanu - Islambadu, skąd uda się do Polski. Po wykonaniu badań w szpitalu w Skardu, zdiagnozowano u niego pęknięcie przedramienia. Udzielono mu niezbędnej pomocy lekarskiej.

Uczestniczy wyprawy pracują teraz nad zabezpieczeniem drogi wspinaczki, dlatego z bazy wyszedł dzisiaj Denis Urubko. Dodatkowo po południu mają ruszyć Marcin Kaczkan i Piotr Tomala. Wczoraj Polakom udało się osiągnąć wysokość 5600 metrów.

Przypomnijmy, że w ostatnich himalaiści zdecydowali o zmianie drogi wspinania. Po dwóch wypadkach, Adama Bieleckiego i Rafał Fronii, himalaiści nie wspinają się już Drogą Basków, a postanowili rozpocząć akcję na drodze pierwszych zdobywców K2 - tak zwanym Żebrem Abruzzów.

Warunki na tej drodze są identyczne, ale zagrożenie spadającymi kamieniami jest mniejsze. Tam też może wiać ten sam wiatr od wschodu i od północymówi w rozmowie z RMF FM, Janusz Majer, szef Polskiego Himalaizmu Zimowego.

Do tej pory nikt zimą nie zdobył K2 (8611 m n.p.m). W wyprawie na szczyt cały czas biorą udział: Krzysztof Wielicki, Janusz Gołąb, Dariusz Załuski, Adam Bielecki, Marcin Kaczkan, Artur Małek, Marek Chmielarski, Piotr Tomala, Denis Urubko, Maciej Bedrejczuk i Piotr Snopczyński.

(ag)