Belgijska prokuratura postawiła zarzuty trzeciemu mężczyźnie, podejrzanemu o działalność terrorystyczną, w ramach francusko-belgijskiego śledztwa w sprawie ataku terrorystycznego udaremnionego we Francji pod koniec marca.

Żołnierz stacjonujący w Belgii po atakach w Brukseli / Zdj. ilustracyjne /OLIVIER HOSLET /PAP/EPA

33-letni mężczyzna został zatrzymany w czwartek, a w piątek zapadła decyzja o jego areszcie. W sprawie udaremnionego zamachu we Francji prokuratura w Belgii postawiła wcześniej zarzuty dwóm innym mężczyznom.

Prokuratura podała, że zarzuty mają związek ze śledztwem, które doprowadziło do zatrzymania głównego podejrzanego, obywatela Francji Redy Kriketa, którego służby zatrzymały na paryskim przedmieściu Argenteuil 24 marca, dwa dni po zamachach na lotniskach w Zaventem pod Brukselą i brukselskim metrze. Zginęły w nich 32 osoby.

Kriket jest podejrzewany o planowanie w bliskiej przyszłości aktu "skrajnej przemocy" na terytorium Francji.

W jego mieszkaniu znaleziono różnego rodzaju broń i materiały wybuchowe, w tym TATP - często stosowany w zamachach przeprowadzanych przez Państwo Islamskie.

W lipcu 2015 roku Kriket został zaocznie skazany przez sąd w Brukseli na 10 lat więzienia za udział w siatce dżihadystycznej kierującej bojowników do Syrii. Śledczy są zdania, że on sam także przebywał w Syrii, gdzie wstąpił do szeregów IS.

(az)