Zgodnie z zapowiedzią międzynarodowe lotnisko w Zaventem pod Brukselą, zamknięte po zamachach terrorystycznych z 22 marca, zostało częściowo otwarte w niedzielę dla lotów pasażerskich.

W zamachach na lotnisku i w brukselskim metrze zginęło 35 osób / OLIVIER HOSLET /PAP/EPA

Na ten dzień zaplanowano w sumie trzy loty belgijskiego przewoźnika Brussels Airlines: do Faro w Portugalii, do Turynu i do Aten. Szef brukselskiego portu Arnaud Feist podkreślił, że wznowienie pracy, choć częściowe, "symbolizuje powrót do normalności lotniska".

Wszyscy pasażerowie i ich bagaże zostali poddani kontroli już przed wejściem na lotnisko, pilnowanym przez policjantów i uzbrojonych żołnierzy.

Od 22 marca, czyli od krwawego podwójnego zamachu bombowego, w wyniku którego znacznie zniszczona została hala odpraw, lotnisko nie obsługiwało ruchu pasażerskiego; obsługiwany był tylko ruch cargo.

W zamachach na lotnisku i w brukselskim metrze zginęło 35 osób, w tym trzej zamachowcy samobójcy. Jedną z ofiar śmiertelnych ataku w metrze była 61-letnia Polka. Do dokonania zamachów przyznało się Państwo Islamskie.

"Techniczną gotowość" lotniska w Zaventem operator tego portu lotniczego zgłosił już w czwartek. Poinformowano wówczas o przygotowaniu tymczasowej infrastruktury, która ma pozwolić na obsługę 800 pasażerów na godzinę, co stanowi ok. 20 proc. normalnego ruchu. Na zewnątrz, przed zniszczoną halą odlotów, wzniesiono wielkie białe namioty.

Od poniedziałku liczba wylotów ma zostać stopniowo zwiększana, wraz z powrotem innych przewoźników i bardziej odległymi rejsami. Wznowione mają zostać również przyloty. Arnaud Feist wyraził nadzieję, że pełne funkcjonowanie lotniska zostanie przywrócone w końcu czerwca lub na początku lipca.

Zatrudniające 20 tys. osób lotnisko w Zaventem jest jednym z największych pracodawców w Belgii i przynosi do PKB tego kraju ok. 3 mld euro rocznie.

(j.)