Polskie siatkarki pokonały w Ostrowcu Świętokrzyskim Peru 3:1 (22:25, 25:17, 27:25, 27:25) w inauguracyjnym meczu drugiego turnieju World Grand Prix drugiej dywizji. To czwarte zwycięstwo podopiecznych Jacka Nawrockiego w całym cyklu.

Radość reprezentantek Polski /PAP/Piotr Polak /PAP

Polska - Peru 3:1 (22:25, 25:17, 27:25, 27:25)


Polska: Joanna Wołosz, Agnieszka Kąkolewska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Martyna Grajber, Malwina Smarzek, Berenika Tomsia, Agata Witkowska (libero) - Małgorzata Jasek, Marlena Pleśnierowicz, Monika Bociek, Patrycja Polak.

Peru: Alexandra Munoz, Mirtha Uribe, Clarivett Yllescas, Angela Leyva, Carla Rueda, Maguilaura Frias, Mirian Patino (libero) - Katherine Mabel, Jessenia Uceda, Alexandra Machado, Shiamara Almeida, Coraima Gomez.


Polskie siatkarki kontynuują zwycięską passę w cyklu World Grand Prix, ale spotkanie z Peruwiankami miało niezwykłą dramaturgię. Gospodynie turnieju dokonały w trzecim secie rzeczy niezwykłej i rzadko spotykanej. Mimo że przegrywały 16:23 i 19:24, obroniły pięć piłek setowych i zwyciężyły 27:25.

Nie tylko ta odsłona była bardzo zacięta. Sporo emocji publiczności przyniósł początek meczu. Fatalnie zaczął się on dla ekipy z Ameryki Południowej - największa gwiazda zespołu Angela Leyva z powodu kontuzji musiała opuścić boisko. Brak liderki podział na gości mobilizująco, a Polki popełniały masę błędów. Przy stanie 19:19 cztery punkty z rzędu zdobyły Peruwianki i biało-czerwone musiały pogodzić się ze stratą pierwszego seta w rozgrywkach.

W drugiej partii kibice oglądali już zupełnie inny polski zespół. Ze środka zaczęła punktować Agnieszka Kąkolewska, a skuteczne ataki Malwiny Smarzek i Bereniki Tomsi sprawiły, że podopieczne Nawrockiego szybko wyrównały stan meczu.

Polki w tym spotkaniu grały wyjątkowo nierówno. Po niezłym początku w kolejnym secie, oddały inicjatywę. Do tego mnożyły się błędy w ataku, siatkarki Peru znakomicie grały blokiem i pewnie zmierzały po zwycięstwo. Nawrocki, który rzadko w ostatnich meczach korzystał z rezerwowych, desygnował do gry Monikę Bociek, a na zagrywce pojawiła się Patrycja Polak. To był przysłowiowy strzał w dziesiątkę, bowiem Polak "pomęczyła" serwisami rywalki. Biało-czerwone obroniły pięć setboli, a w decydujących momentach na wysokości zadania stanęła Smarzek.

Wygrana w tak niezwykłych okolicznościach sprawiła, że polskie zawodniczki spoczęły w czwartym secie trochę na laurach. Po pierwszych akcjach było już 4:0 dla Peru i Nawrocki musiał interweniować, prosząc o czas. Niemal do końca partii Polki goniły rywalki, a gdy wynik był bliski remisu, Peruwianki znów "odskakiwały" na kilka punktów.

W końcówce seta gospodynie znów pokazały stalowe nerwy, zaś rywalkom zabrakło chłodnych głów. Bohaterką tej części spotkania była Bociek, która kończyła atak za atakiem. Polki obroniły dwa setbole, a decydujący punkt zdobyła Polak.

W sobotę o godz. 20:25 Polska zagra z Argentyną, którą przed tygodniem na jej terenie pokonała 3:0, a w niedzielę na zakończenie turnieju z Koreą Południową.