„Trener De Giorgi miał na razie zbyt mało czasu, by nauczyć kadrowiczów swoich metod i by pokazać im swoją wizję siatkówki. Liga Światowa uniemożliwia właściwie trenowanie na wysokich obrotach” – uważa były reprezentant Polski, a obecnie prezes ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, w której przez dwa lata pracował selekcjoner naszej reprezentacji.

Sebastian Świderski /PAP/Leszek Szymański /PAP

Zdaniem Sebastiana Świderskiego jest zbyt wcześnie, by oceniać możliwości Ferdinando De Giorgiego i wyselekcjonowanej przez niego grupy. Oczekiwania były dużo wyższe. Liczyliśmy, że uda się awansować, ale tej grupie i trenerowi trzeba dać czas. Młodzi zawodnicy muszą się ograć, okrzepnąć. Wprowadzenie nowych zasad taktycznych, tych dotyczących treningu czy techniki to proces, który musi potrwać, ale jestem pewny, że na Mistrzostwach Europy będzie lepiej - podkreśla. Olek Śliwka czy Bartłomiej Lemański to przykład tej świeżej krwi w kadrze. Wierzę, że trener De Giorgi zbuduje ten zespół, tak jak zbudował wcześniej ZAKSĘ. Na pewno stworzy kolektyw, bo to charakteryzowało przez dwa lata klub z Kędzierzyna-Koźla. Wygrywała grupa, a nie indywidualności - dodaje. 

Prezes ZAKSY Kędzierzyn-Koźle przypomina, że praca w klubie to coś zupełnie innego od pracy z reprezentacją. De Giorgi nie miał na razie takiego komfortu pracy jak w klubie.

W ZAKSIE mieliśmy dwa miesiące przygotowań. W reprezentacji trener De Giorgi nie miał tyle czasu. W ciągu dwóch tygodni nie da się stworzyć nowej drużyny z nowymi założeniami. Wiem, że trener ma swoje przemyślenia i wizję siatkówki, które chce zaszczepić siatkarzom - tłumaczy Świderski. Jako kibic żałuję, że nie jedziemy na Final Six, ale jako człowiek sportu mogę powiedzieć, że to dobrze, bo będzie więcej czasu na spokojny trening. Dla De Giorgiego to debiut w roli trenera reprezentacji. On też tego wszystkiego się ciągle uczy. To zwolennik ciężkiej pracy, a Liga Światowa to przeloty, podróże i mało czasu na mocny trening na hali. Wiem, że dla niego 2,5-3 godziny to za mało, by na treningu wykonać wszystko co się zaplanowało - wyjaśnia. 

Nie wszyscy nasi siatkarze w trakcie Ligi Światowej byli w najwyższej dyspozycji. Daleki od swojej optymalnej formy był choćby jeden z najbardziej doświadczonych kadrowiczów - Bartosz Kurek. W tym wypadku Świderski też uważa, że najlepszym wyjściem będzie cierpliwość.

Bartek potrzebuje stabilności, jeżeli chodzi o grę w klubie i od tego trzeba zacząć. Problemy, które miał w zeszłym roku spowodowały, że sezon rozpoczął w rezerwie. Potem zmienił pozycję; wrócił na przyjęcie. To jest zawodnik, który tylko i wyłącznie dzięki ciężkiej pracy może wrócić do swojego najwyższego poziomu. Wierzę, że De Giorgi i jego sztab zdołają Bartka odbudować - podkreśla.

Nasi kadrowicze pojechali teraz na urlopy. Turniej Finałowy Ligi Światowej obejrzą w telewizji.

Reprezentacja ponownie spotka się 5 lipca w Spale i wtedy rozpoczną się właściwe przygotowania do Mistrzostw Europy. W sierpniu w Krakowie w ramach rozgrzewki Polacy zagrają jeszcze w Memoriale im. Huberta Wagnera.

(mn)