Reprezentujący skrajną lewicę w wyborach prezydenckich we Francji Jean-Luc Melenchon, przedstawiający siebie jako kandydat "Francji nieujarzmionej", zyskał w najnowszym sondażu 18 proc. poparcia. Tym samym wyprzedza kandydata prawicy Francois Fillona, który ma 17 proc.

Takie są rezultaty ogłoszonego w niedzielę sondażu przeprowadzonego przez Kantar Sofres OnePoint dla telewizji LCI i RTL oraz dziennika "Le Figaro".

W porównaniu z marcem Melenchonowi przybyło 6 pkt proc. poparcia. Fillon ma stabilne 17 proc. Duży wzrost poparcia dla Melenchona oznacza też, że pokonuje on z łatwością wspólnego kandydata lewicy Benoit Hamona, który ma poparcie zaledwie 9 proc. ankietowanych.

Wyłoniony w prawyborach na prawicy Fillon był faworytem kampanii wyborczej do czasu wybuchu skandalu z fikcyjnym zatrudnianiem członków rodziny za publiczne pieniądze. Postawiono mu w tej sprawie formalne zarzuty.

W sondażu pierwsze miejsce zajmują wspólnie: przedstawiający się jako ponadpartyjny kandydat środka, był minister gospodarki w socjalistycznym rządzie Emmanuel Macron i liderka skrajnie prawicowego, antyimigranckiego i antyunijnego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Oboje mają po 24 proc., co w przypadku obojga oznacza spadek o 2 pkt proc. w porównaniu z poprzednim sondażem.

Jest całkowcie możliwe, że tych czworo kandydatów zbierze w okolicach 20 proc. Zważywszy na niewielkie różnice pomiędzy nimi, wszystko jest możliwe w dniu głosowania - komentuje "Le Figaro" na stronach internetowych, podkreślając, że do wyborów zostały już tylko dwa tygodnie.

W drugiej turze - wynika z sondażu - Macron wygrałby z Le Pen stosunkiem 61 do 39 proc. Gdyby do drugiej tury dostał się Melenchon, wygrałby z Le Pen stosunkiem głosów 57 do 43. Fillon wygrywa z kandydatką Frontu Narodowego stosunkiem głosów 55 do 45.

Przewidywana frekwencja w wyborach ma wynieść ok. 72 proc. W poprzednich wyborach prezydenckich w 2012 roku do urn poszło 80 proc. wyborców.

Pierwsza tura francuskich wyborów prezydenckich odbędzie się 23 kwietnia, a druga - 7 maja.

(mal)