​Spotkaniem przedstawicieli brytyjskiego rządu z liderami polskiej społeczności w szkockim Edynburgu zakończono w czwartek pierwszą serię konsultacji dotyczących praw Polaków po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Około 40 osób, w tym przedstawiciele polskich organizacji, przedsiębiorstw i mediów polonijnych, spotkało się w centrum sztuki współczesnej Dovecot Studios z przedstawicielami ministerstwa ds. wyjścia z Unii Europejskiej i ministerstwa spraw wewnętrznych.

Zakończyły się konsultacje nt. praw Polaków po Brexicie. Zdjęcie ilustracyjne /Daniel Leal-Olivas/PA/PA Wire /PAP/EPA

W 2017 roku obchodzimy 70. rocznicę Polskiej Ustawy Przesiedleńczej (Polish Resettlement Act), która zaoferowała schronienie i obywatelstwo wszystkim polskim żołnierzom i ich rodzinom (po drugiej wojnie światowej). (...) Obecny rząd również ma świadomość wartościowego wkładu Polaków w (rozwój - PAP) naszego kraju i dlatego staramy się o szybkie porozumienie dotyczące praw obywateli UE w trakcie negocjacji z Unią Europejską - tłumaczył w nagranej na wideo wypowiedzi do Polaków brytyjski minister ds. Szkocji David Mundell.

Występując w imieniu rządu w Londynie, Mundell dodał, że "cieszy się, że mogą (...) wysłuchać polskiej społeczności w Szkocji" i zaznaczył, iż "zobowiązują się, że będą tak otwarci i transparentni w swoich działaniach jak tylko będzie to możliwe".

W trakcie ponad dwugodzinnego spotkania przedstawiciele rządu w Londynie, w tym ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce Jonathan Knott, odpowiadali na pytania Polaków, tłumacząc m.in. plany dotyczące nowego systemu rejestracji obywateli i wprowadzenia tzw. "statusu osoby osiedlonej". Jednocześnie prosili o wskazówki dotyczące przygotowania nowych rozwiązań pod kątem potrzeb ponad miliona Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, w tym blisko 100 tys. osób w Szkocji.

Uczestnicy warsztatów pozytywnie ocenili pomysł spotkania, ale podkreślili, że doszło do niego zbyt późno, co wpłynęło na pewną utratę wzajemnego zaufania. Zaznaczyli także, iż zabrakło bardziej szczegółowych propozycji i rozwiązań.

Pozytywne jest to, że rząd zadał sobie trud, żeby skontaktować się z Polakami. (...) Nadal nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że nie ma między nami do końca zaufania. (...) Home Office (ministerstwo spraw wewnętrznych - PAP) utraciło nasze zaufanie (...) i teraz powinno się trąbić o tych spotkaniach, żeby więcej osób przychodziło; żeby ludzie wiedzieli, że (Brytyjczycy) próbują je odzyskać
- powiedziała mieszkająca w Edynburgu popularyzatorka nauki i aktywistka Katarzyna Przybycień.

Jak dodała, jej zdaniem Brexit stworzył negatywną dynamikę relacji pomiędzy państwem brytyjskim a migrantami, która "postawiła ich w roli petentów - wcześniej przez 12 lat czułam się tutaj naprawdę jak obywatel europejski, a teraz na każdym kroku jest to podważane".
Z kolei archeolog Łukasz Banaszek ocenił, że "zabrakło konkretów, ale tego nie można się spodziewać po takim spotkaniu".

To wydarzenie spełniło swoją rolę: ludzie się poznali i zobaczyli, że rząd chce wysłuchać ich głosu, ale (...) teraz potrzebujemy prawnych gwarancji, spisanych na papierze - dodał.

Jednocześnie przewodnicząca inicjatywy Culture Affairs Project Kasia Kokowska powiedziała, że konsultacje "rozwiązały techniczne wątpliwości, ale było za dużo uprzejmości, a za mało konkretów i mówienia wprost".

Dzisiaj pierwszy raz do mnie dotarło, że Brexit się na pewno wydarzy. Cały czas miałam nadzieję, że to jakoś odwołają. Teraz czujemy się mniej odrzuceni (przez wynik głosowania) niż czuliśmy się dzień po (referendum), bo wszyscy jedziemy na tym samym wózku - i coś trzeba z tym zrobić - dodała.

Przed czwartkowymi konsultacjami szkocki minister ds. Brexitu Michael Russell ocenił w rozmowie z PAP, że brytyjskie władze popełniły błąd nie gwarantując jednostronnie praw migrantów bezpośrednio po ubiegłorocznym referendum ws. wyjścia z Unii Europejskiej.

Jak dodał, jego zdaniem rząd w Londynie postąpiłby właściwie, gdyby teraz "dał absolutną gwarancję, że nic się nie zmieni i zapewnił, że (porozumienie ws. praw obywateli) zostanie wyodrębnione od reszty umowy ws. wyjścia ze Wspólnoty". Takie rozwiązanie miałoby jego zdaniem zapewnić, że nawet w przypadku braku porozumienia dotyczącego przyszłych relacji handlowych, ten punkt traktatu został utrzymany.

"Przeprowadzamy konsultacje zarówno na poziomie ministerialnym, jak i spotkań ze społecznością. (...) Wkrótce też będziemy chcieli wyruszyć w trasę, zorganizować trzy czy cztery spotkania poza Edynburgiem i Glasgow" - zapowiedział.

Czwartkowe spotkanie w Edynburgu było trzecim w serii. Podobne wydarzenia zostały wcześniej zorganizowane w Londynie i Birmingham.

(ph)