Brytyjska premier Theresa May wystąpiła w Izbie Gmin, informując posłów o stanie negocjacji dotyczących wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jak przekonywała, w rozmowach poczyniono "znaczący" postęp.

Theresa May /JULIEN WARNAND /PAP/EPA

Oświadczenie May oraz sesja pytań i odpowiedzi z udziałem parlamentarzystów miały na celu przekazanie Izbie Gmin szczegółowej informacji po ubiegłotygodniowym szczycie Rady Europejskiej w Brukseli.

Podczas spotkania unijnych liderów nie zdecydowano - zgodnie z pierwotnymi oczekiwaniami - o przejściu do drugiego etapu rozmów o przyszłych relacjach handlowych. Przedstawiciele 27 państw uznali, że nie doszło dotychczas do "wystarczającego postępu" w negocjacjach dotyczących kwestii związanych z wyjściem ze Wspólnoty, w szczególności budżetu UE, praw obywatelskich i przyszłości Irlandii Północnej.

Szefowa brytyjskiego rządu mówiła w parlamencie, że "powinniśmy docenić, ile udało się zrobić", i nazwała dotychczasowy postęp "znaczącym". Jak tłumaczyła, dzięki jej wrześniowemu przemówieniu we Florencji udało się odblokować dalsze rozmowy, co potwierdziły przytaczane przez nią wypowiedzi europejskich przywódców, w tym polskiej premier Beaty Szydło.

W trakcie wystąpienia w Izbie Gmin May przyznała, że negocjacje są "skomplikowane i głęboko techniczne", ale "w końcu chodzi o ludzi i ich przyszłość".

Brytyjska premier powtórzyła, że ceni sobie "wyjątkowy" wkład obywateli Unii Europejskiej w rozwój Wielkiej Brytanii, dodając, że rząd "chce, aby zostali" także po Brexicie.

Odnosząc się do wystąpienia May, lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn powiedział, że ma wrażenie utknięcia w czasie niczym w filmie "Dzień świstaka" z 1993 roku. Jak ocenił, premier po raz kolejny powtórzyła jedynie szereg zwrotów, ale "jasno widać, że utknęliśmy w impasie".

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z Unii Europejskiej 29 marca br. i opuści Wspólnotę minutę o północy z 29 na 30 marca 2019 roku.

(mn)