„Jest w Polsce problem niskich zarobków. Musimy patrzeć w szerszej perspektywie, zrobić wszystko, żeby Polska się rozwijała, ale nie zrobimy tego bez ludzi, a ludzie nie będą chcieli tu pracować, jeśli nie będą mieli dobrych wynagrodzeń” – stwierdziła podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy Beata Szydło. Kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na premiera podkreśliła, że w ramach dyskusji o wzroście wynagrodzeń należy podjąć wiele tematów, w tym sprawy trudne, jak np. minimalne stawki godzinowe czy problem umów śmieciowych.

Beata Szydło w Krynicy /Grzegorz Momot /PAP

Beata Szydło podczas środowej debaty na Forum mówiła o wyzwaniach dla Polski w sferze gospodarki, biznesu i polityki. Po wyborach prezydenckich nastąpiła zmiana, nie tylko zmiana personalna, ale też coś poważniejszego w społeczeństwie - przełom i odblokowanie, ludzie powiedzieli, że chcą dyskusji o sprawach ważnych dotyczących m.in. gospodarki - oceniła kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na premiera. Według niej Polska ma przed sobą dekadę, w której dzięki umiejętnemu wykorzystaniu środków unijnych musi rozwiązać wiele problemów gospodarczych i społecznych, "dać priorytet gospodarce i przedsiębiorczości, dać szanse młodym ludziom".

Szydło zadeklarowała, że gdyby PiS wygrało wybory i objęło władzę, to rząd przez nią kierowany będzie chciał konsultować z przedsiębiorcami elementy strategii rozwoju gospodarczego państwa. Nie bójcie się nas państwo, my jesteśmy nastawieni na gospodarkę i przedsiębiorczość - nie ma obecnie innej perspektywy w Polsce, jeśli chce ona być w czołówce najlepszych gospodarek - zapewniła.  Dodała, że jeśli zostanie szefem rządu to w radzie gospodarczej przy premierze znajdą się przedsiębiorcy obok analityków i teoretyków.

(mn)