Polacy zagłosowali w niedzielę za zmianą, wynosząc do władzy eurosceptycznych konserwatystów, którzy wypłynęli na fali populistycznych obietnic i obaw przed napływem uchodźców - odnotowuje agencja AFP. Z kolei Associated Press pisze o "decydującym zwrocie w prawo".

Adam Szejnfeld, Dariusz Rosati i Marcin Święcicki w sztabie PO /PAP/Radek Pietruszka /PAP

Francuska agencja zauważa, że nie przyniosły skutku ostrzeżenia przeciwników Jarosława Kaczyńskiego i jego partii Prawo i Sprawiedliwość, przypominające lata 2005-2007, naznaczone trudnościami w relacjach z Brukselą, Niemcami i Rosją.

Według Associated Press zwrot w prawo w wyniku niedzielnych wyborów parlamentarnych odsunął "centrową partię, która rządziła przez osiem lat, na rzecz socjalnie konserwatywnej i eurosceptycznej partii, która chce trzymać migrantów z daleka i zwiększyć wydatki na biednych w Polsce". PiS jest nastawione silnie pronatowsko, ale bardziej sceptycznie wobec Unii Europejskiej, której Polska jest członkiem - komentuje amerykańska agencja.

Jak przewiduje Reuters, zwycięstwo PiS prawdopodobnie oznacza, że "Polska przyłączy się do Węgier i Słowacji w sprzeciwie wobec rozmieszczeniu migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, co pogłębi podziały w UE".

Hiszpańska agencja EFE za znamienny uważa fakt, że pierwsze przemówienie po ogłoszeniu wstępnych wyników wygłosił Jarosław Kaczyński, który podczas całej kampanii pozostawał na drugim planie, za kandydatką PiS na premiera Beatą Szydło.

EFE zauważa, że po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych i po wygranej Andrzeja Dudy w majowej walce o urząd prezydenta kraju, cała władza będzie spoczywać w rękach PiS.

(MN)