Na południu Afganistanu zginęło pięciu amerykańskich żołnierzy z dowodzonych przez NATO sił międzynarodowych - poinformował Pentagon. Afgańska policja i talibowie twierdzą, że wojskowi zginęli w wyniku pomyłkowego ostrzału z koalicyjnego śmigłowca.

Do kraju właśnie wróciły ostatnie dwa śmigłowce, które przez ostanie sześć lat służyły w polskim kontyngencie w Afganistanie. Polacy kończą misję w tym kraju. czytaj więcej

Pięciu amerykańskich żołnierzy zginęło w poniedziałek podczas operacji bezpieczeństwa w południowym Afganistanie. Śledczy sprawdzają ten incydent pod kątem pomyłkowego ostrzału swoich żołnierzy przez siły NATO - przekazał rzecznik Pentagonu, kontradmirał John Kirby.

We wcześniejszym oświadczeniu dowództwo Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) w Afganistanie poinformowało, że wszczęto postępowanie wyjaśniające w tej sprawie, nie podano jednak przynależności państwowej ofiar i przyczyn ich śmierci.

Większość żołnierzy NATO stacjonujących na południu Afganistanu to Amerykanie.

Jeśli hipoteza o pomyłkowym ostrzale się potwierdzi, będzie to jeden z najtragiczniejszych tego typu incydentów z udziałem sił koalicyjnych w Afganistanie od początku międzynarodowej interwencji w tym kraju w 2001 roku - zauważa agencja Associated Press.

W kwietniu 2002 roku amerykański samolot F-16 pomyłkowo zrzucił bombę na żołnierzy NATO odbywających nocne ćwiczenia w Kandaharze, na południu Afganistanu; zginęło wówczas czterech kanadyjskich żołnierzy.

Tymczasem policja w prowincji Zabul, na południowym wschodzie kraju, poinformowała, że za śmierć pięciu żołnierzy NATO odpowiadają siły powietrzne sojuszu, które przez przypadek ostrzelały swoich ludzi.

Na południu Afganistanu zginęło pięciu żołnierzy międzynarodowych sił NATO - poinformowało dowództwo sojuszu. Lokalna policja i talibowie podkreślają, że wojskowi zginęli w wyniku pomyłkowego ostrzału koalicyjnego śmigłowca. czytaj więcej

Według szefa policji w tej prowincji, Gulama Sachiego Ruglawanaja, w poniedziałek rano w regionie Argandab miała miejsce wspólna operacja sił NATO i afgańskich sił bezpieczeństwa. Po skończonej akcji żołnierze mieli dostać się pod ostrzał talibów i poprosili o wsparcie z powietrza; wezwany śmigłowiec NATO pomyłkowo ich ostrzelał, zabijając pięciu żołnierzy NATO i oficera armii afgańskiej.

Talibowie przyznali się do zaatakowania w poniedziałek sił międzynarodowych w Zabulu. Talibski rzecznik Kari Jusef Ahmadi podkreślił, że żołnierze zostali ostrzelani przez własny śmigłowiec podczas walk z rebeliantami.

Od początku roku w Afganistanie zginęło 36 żołnierzy NATO, w tym tylko w czerwcu - ośmiu.

Do poniedziałkowego zdarzenia doszło przed drugą turą wyborów prezydenckich w Afganistanie, która odbędzie się 14 czerwca. Zmierzą się w niej dwaj kandydaci z najlepszymi wynikami z pierwszej tury: były szef MSZ dr Abdullah oraz były minister finansów Aszraf Ghani. W pierwszej turze, która odbyła się 5 kwietnia, żaden z kandydatów nie zdobył absolutnej większości głosów. Wyborom sprzeciwiają się talibowie, którzy podobnie jak w przypadku pierwszej tury, tak i teraz zapowiadają serię ataków mających utrudnić wybory

(jad)