Szpital organizacji Lekarze bez Granic (MSF) w Kunduzie na północy Afganistanu został w nocy uszkodzony w wyniku bombardowania. Dziewięciu członków personelu zostało zabitych, a 37 osób jest rannych.

Zbombardowany budynek prowadzi ogranizacja Lekarze bez granic /MEDICINS SANS FRONTIERES /PAP/EPA

Co najmniej ośmiu afgańskich żołnierzy zginęło w ostrzale przeprowadzonym przez wojska amerykańskie w prowincji Logar na wschodzie Afganistanu, gdzie aktywni są talibscy bojownicy. Wcześniej informowano o 14 zabitych, ale bilans ten został zweryfikowany. Najprawdopodobniej co najmniej czterech... czytaj więcej

Organizacja podała, że w nocy z piątku na sobotę szpital został uszkodzony w wyniku "ataku z powietrza”. Nie jest jasne, kto zbombardował budynek.

Rzecznik amerykańskich sił w Afganistanie pułkownik Brian Tribus przyznał, że szpital mógł ucierpieć w wyniku amerykańskiego uderzenia. Atak, przeprowadzany przeciwko "osobom zagrażającym siłom koalicji, mógł spowodować uboczne szkody w znajdującym się w pobliżu ośrodku medycznym" - oświadczył.

W Kunduzie od kilku dni trwają zacięte walki między wojskiem afgańskim a talibami. Zajęcie miasta przez talibów było uważane za jedno z ich największych zwycięstw w czasie trwającego prawie 14 lat konfliktu. W środę Tribus poinformował, że do Kunduzu wysłano siły specjalne NATO, by pomóc afgańskiemu wojsku w odbiciu tego miasta. Afgańskie wojska zdołały odzyskać kontrolę nad większością Kunduzu.

(mpw)