Nie trzeba zmieniać przepisów - tak resort pracy komentuje informację RMF FM o tym, że Urząd Pracy w Płońsku dofinansował otwarcie sklepu z dopalaczami. Jak twierdzi rzeczniczka resortu Bożena Diaby, urzędy pracy mają przyznawać dotacje bezrobotnym, a nie sprawdzać, czym tak naprawdę handlują.

Państwo dopłaciło do dopalaczy... zgodnie z przepisami

Po informacjach reportera RMF FM wojewoda mazowiecki wyjaśnia sprawę dofinansowania sklepu z dopalaczami przez Urząd Pracy w Płońsku. Jego właściciel otrzymał ponad 19 tysięcy złotych bezzwrotnej dotacji. Wojewoda niewiele jednak może teraz zrobić, bo jeśli nawet znajdzie nieprawidłowości, może... czytaj więcej

W jaki sposób urzędnik będzie wpisywał kryteria? "Uwaga, jeśli za dwa lata zmienią się przepisy i będziesz prowadzić działalność nielegalną, to my ci dzisiaj nie damy dotacji", tak? - pyta przedstawicielka resortu.

Dla urzędników nie ma znaczenia, że bezrobotny może otworzyć taki sklep na czyjeś zlecenie, za dodatkowe pieniądze i wcale nie musi być prawdą to, co wpisze w formularzu. W taki właśnie sposób setki osób w całym kraju mogły wykorzystać dotację urzędów pracy i nikt nie jest w stanie sprawdzić, jaka jest skala tego zjawiska.

Urząd Pracy w Płońsku głowi się teraz, czy wystąpić o zwrot 19 tysięcy złotych dotacji, bo w momencie jej przyznania handel dopalaczami był legalny. Co więcej, właściciel feralnego sklepu oświadczył, że rezygnuje ze sprzedaży tego typu środków odurzających.