Międzynarodowi eksperci z misji poszukiwawczej chcą powrócić na miejsce katastrofy malezyjskiego Boeinga 777 w obwodzie donieckim na wschodniej Ukrainie tak szybko, jak tylko będzie to możliwe - oświadczył w Charkowie szef misji Pieter-Jaap Aalbersberg. Dodał, że dotychczas w Holandii zidentyfikowano ciała 23 osób. "Ten proces dopiero się rozpoczyna" - podkreślił.

Zestrzelony samolot: Zidentyfikowano 23 ofiary

Do tej pory zidentyfikowano zwłoki 23 spośród niemal 300 ofiar katastrofy malezyjskiego samolotu pasażerskiego, który rozbił się 17 lipca na wschodzie Ukrainy. Informację przekazała badająca tożsamość zabitych holenderska ekipa sądowo-lekarska. czytaj więcej

W środę premier Holandii Mark Rutte poinformował o zawieszeniu prac misji w miejscu katastrofy ze względu na trwające tam starcia sił ukraińskich z prorosyjskimi separatystami.

Mamy nadzieję, że sytuacja w zakresie bezpieczeństwa ustabilizuje się w najbliższym czasie i będziemy mogli przeprowadzić pełną inspekcję tego miejsca i zakończyć naszą misję. Mamy nadzieję, że będziemy mogli tam powrócić, jak tylko stanie się to możliwe - powiedział.

Aalbersberg poinformował, że w czasie prac misji w miejscu tragedii pracujący tam specjaliści zebrali dziesięć pojemników z rzeczami osobistymi ofiar. Staramy się zebrać te rzeczy, które mogą mieć wartość dla bliskich katastrofy: zabawki, albumy ze zdjęciami, paszporty - zaznaczył.

Szef misji przekazał, że w ostatnich dniach nie odleziono wielu szczątków ludzkich. Zwrócił uwagę, że większość z nich zebrano jeszcze przed przyjazdem międzynarodowych ekspertów. To, że nasza ekipa znalazła ich niewiele, oznacza, że praca, której dokonano bezpośrednio po katastrofie była większa, niż przypuszczaliśmy - oświadczył.

Samolot linii Malaysia Airlines lecący z Amsterdamu do Kuala Lumpur rozbił się po zestrzeleniu pociskiem rakietowym ziemia-powietrze 17 lipca. W katastrofie zginęli wszyscy pasażerowie i cała załoga - łącznie 298 osób, w większości obywatele Holandii.

W środę holenderski urząd ds. bezpieczeństwa (OVV), na prośbę władz ukraińskich kierujący śledztwem w sprawie przyczyn katastrofy, poinformował, że ze względu na utrudniony przez walki dostęp do miejsca wypadku swój wstępny raport opublikuje we wrześniu, a nie - jak planowano - w sierpniu.

(mal)