"Holenderski raport w sprawie ubiegłorocznej katastrofy Boeinga 777 na Ukrainie nie jest bezstronny; to próba wyciągnięcia założonego z góry wniosku i wykonania politycznego zamówienia" - powiedział wiceszef rosyjskiego MSZ Siergiej Riabkow. Według raportu Holendrów samolot malezyjskich linii, wykonujący lot nr MH17 z Amsterdamu do Kuala Lumpur, został zestrzelony rakietą Buk wyprodukowaną w Rosji.

Holenderski urząd ds. bezpieczeństwa (OVV) poinformował w raporcie na temat katastrofy, że boeing zestrzelony latem 2014 r. nad wschodnią Ukrainą, został strącony przez wyprodukowany w Rosji pocisk ziemia-powietrze Buk /MAXIM SHIPENKOV /PAP/EPA

Riabkow dodał, że Rosja wyraża żal, że mimo jej wszystkich długotrwałych apeli o zorganizowanie "wszechstronnego dochodzenia bez z góry powziętych założeń", które uwzględniałoby informacje, jakimi dysponuje Moskwa, w tym dane raportu koncernu Ałmaz-Antej, niczego takiego nie zrobiono.

Zdaniem Riabkowa holenderski raport jest próbą wyciągnięcia z góry założonego wniosku i wykonania politycznego zamówienia. Chcielibyśmy móc liczyć na to, że w przyszłości wszystkie te odstępstwa od normy, od tego, jak powinny być rozpatrywane tego rodzaju sprawy, mogą zostać naprawione. Jesteśmy gotowi przedstawić całość faktów i ocen, którymi dysponujemy i na podstawie czego mówimy dziś, że dochodzenie, którego wyniki dziś opublikowano, ma charakter tendencyjny - powiedział rosyjski dyplomata.

Według ogłoszonego we wtorek raportu samolot malezyjskich linii, wykonujący lot nr MH17 z Amsterdamu do Kuala Lumpur, został zestrzelony rakietą Buk wyprodukowaną w Rosji. Holenderski urząd ds. bezpieczeństwa (OVV) nie wyjaśnił, kto wystrzelił rakietę. W katastrofie zginęło 298 osób, głównie obywatele Holandii.

Zachód i Ukraina uważają, że maszyna została najprawdopodobniej zestrzelona rakietą ziemia-powietrze dostarczoną przez Rosję. Moskwa stanowczo odrzuca te oskarżenia i wskazuje na ukraińskie siły jako na sprawców katastrofy.

(mal)