"Samoloty cywilne to najłatwiejszy cel do zniszczenia środkami obrony przeciwlotniczej. Pilot - jeśli nie zobaczy pocisku, który nadlatuje w jego stronę - nie ma w zasadzie szansy na to, by w jakiś inny sposób uzyskać o nim informację albo podjąć jakiekolwiek działania" - mówi RMF FM Grzegorz Sobczak, redaktor naczelny miesięcznika "Skrzydlata Polska". "Jeżeli zakładamy, że samolot został zestrzelony, to od momentu, kiedy został wystrzelony pocisk, losy pasażerów i załogi były przesądzone" - podkreśla.

Wydarzenia związane z katastrofą Boeinga 777 śledzimy na bieżąco! Zobacz naszą relację minuta po minucie!

​Największe katastrofy lotnicze w ostatnich latach

Boeing 777 malezyjskich linii Malaysia Airlines lecący z Amsterdamu do Kuala Lumpur rozbił się w czwartek na wschodzie Ukrainy, na terenach kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów. Na pokładzie znajdowało się prawie 300 osób. Nikt nie przeżył. czytaj więcej

Marcin Grzebielucha: Czy pilot mógł wiedzieć o tym, że w kierunku samolotu została wystrzelona rakieta typu ziemia-powietrze?

Grzegorz Sobczak: Jeśli chodzi o lotnictwo cywilne, to w zasadzie jest to najprostszy cel do zniszczenia środkami obrony przeciwlotniczej, ponieważ pilot - jeśli nie zobaczy pocisku, który nadlatuje w jego stronę - w zasadzie nie ma szansy na to, by w jakiś inny sposób uzyskać informację albo podjąć jakiekolwiek działania. Zresztą samoloty komunikacyjne nie mają systemów, którymi mogłyby zabezpieczyć się przed działaniem środków obrony przeciwlotniczej.

Czyli jednym słowem: w tym wypadku nie było możliwe uniknięcie tragedii?

Jeżeli zakładamy, że samolot został zestrzelony, to w zasadzie od momentu, kiedy został wystrzelony pocisk, losy pasażerów i załogi były przesądzone.

Jeśli chodzi o samolot cywilny jako cel, to w zasadzie nie ma żadnej możliwości przeciwdziałania. Ani manewrowość, ani żadne inne systemy nie pomogą. Niektóre linie lotnicze - takie, które są zagrożone atakami terrorystycznymi - mają w swoich samolotach urządzenia do obrony. Niemniej jednak nie przed takimi rakietami.

Co oznacza, że samolot leciał na wysokości 10 000 m? Czy jest to normalna wysokość lotu Boeinga 777?

Generalnie zasada jest taka, że im dłuższy lot, tym wyższy poziom lotu. Natomiast te 10 000 m mieści się w przedziale wysokości, w których odbywają się loty średnio- i dalekodystansowe. Chodzi o to, by nie komplikować lokalnego ruchu lotniczego. Do tego dochodzą jeszcze inne czynniki, które powodują, że loty na większych wysokościach są bardziej opłacalne - tam jest trochę mniejsze zużycie paliwa.

Kolejne linie lotnicze podejmują decyzję, że nie będą latać nad terytorium Ukrainy, natomiast LOT nie planuje zmiany tras lotu. Czy pańskim zdaniem jest to bezpieczne?

Generalnie musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chodzi o całą Ukrainę, czy chodzi tylko o ten rejon z - powiedzmy - jakąś strefą bezpieczeństwa wokół. LOT akurat nie realizuje takich połączeń lotniczych, które by wymagały przelotów nad tym rejonem. Jedyne loty, jakie wykonuje w rejonach wschodnich, to loty do Pekinu i one odbywają się w zupełnie innym obszarze, bardziej na północ. W związku z tym generalnie rzeczywiście nie ma tutaj dla nas żadnych komplikacji.

Czy taka tragedia, tak niedaleko może wpłynąć na panikę wśród podróżnych?

Myślę, że może to spowodować obawy, natomiast bardziej bym się w tym wypadku koncentrował na połączeniach odbywających się nad Ukrainą, czyli z Azji Południowo-Wschodniej do Europy, bo w tej chwili trudno sobie wyobrazić, żeby taka sytuacja mogła wydarzyć się gdzieś w Europie Zachodniej albo w Ameryce Północnej. Jeśli chodzi o ruch do Azji Południowo-Wschodniej, to tu rzeczywiście może się pojawić jakiś chwilowy kryzys.

Rozumiem, że Polacy, którzy wybierają się na wakacje, mogą czuć się bezpiecznie.

Zdecydowanie tak. Generalnie w ostatnich latach loty, które mogłyby być w jakiś sposób komplikowane obecną sytuacją na Ukrainie, to były połączenia do Doniecka, ale z tego, co wiem, są od jakiegoś czasu zawieszone. A jeżeli chodzi o pozostałe kierunki, to nasze linie lotnicze nawet nie zbliżają się do regionu, w którym te nieszczęśliwe wydarzenia miały miejsce.

Jeszcze na koniec: co sądzi pan na temat samej maszyny Boeing 777?

To bardzo udany samolot. Swego czasu troszeczkę zrewolucjonizował sposób konstrukcji, budowania samolotów, ponieważ była to pierwsza tak duża pasażerska maszyna skonstruowana w oparciu programy wspomagania komputerowego, które dzisiaj są w zasadzie powszechnością w przemyśle lotniczym i motoryzacyjnym. Ten samolot od początku nie powodował jakichś specjalnych problemów. Po drugie na rynku jest już od mniej więcej 20 lat - gdyby w tej konstrukcji miało się objawić coś negatywnego, to dawno by już się objawiło, stąd też uchodzi on za jeden z bardziej efektywnych i bezpiecznych samolotów na rynku.


Rozmawiał: Marcin Grzebielucha, RMF FM.

(edbie)