Dług Ukrainy za gaz ziemny sprowadzony z Rosji w styczniu wzrósł do ponad 3 mld dolarów - poinformował dziennik "Wiedomosti". Według gazety, rosyjski Gazprom znów rozważa przejście na przedpłaty w relacjach z ukraińskim Naftohazem.

Powołując się na źródło w Gazpromie, "Wiedomosti" podają, że w styczniu Ukraina kupiła w Rosji 2,4 mld metrów sześciennych surowca za 650 mln dolarów. Tym samym jej zadłużenie wobec rosyjskiego koncernu wzrosło z 2,7 mld do 3,35 mld dolarów.

W grudniu, po rezygnacji z podpisania umowy o stowarzyszeniu z Unią Europejską, Ukraina otrzymała od Rosji zniżkę na gaz - do 268,5 dolara za 1000 metrów sześciennych w 2014 roku. Strony uzgodniły wtedy również, że dług za 2013 roku Ukraina spłaci do 25 stycznia.

Jednak strona ukraińska nie tylko nie uregulowała zadłużenia, ale - jak w minioną środę poinformował premier Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew - nawet poprosiła o odroczenie innych płatności, w tym za paliwo otrzymane w styczniu.

Za styczeń Naftohaz powinien zapłacić Gazpromowi do 7 lutego. Zdaniem cytowanego przez "Wiedomosti" sekretarza prasowego prezydenta FR Dmitrija Pieskowa jest mało prawdopodobne, by tak się stało.

Przytoczone przez gazetę źródło w rosyjskim koncernie zauważyło, że jednym ze sposobów "oddziaływania" na Ukrainę jest przejście na system przedpłat. Rozmówca "Wiedomosti" zastrzegł jednak, że decyzji w tej sprawie nie podjęto.

Zgodnie z kontraktem Gazprom ma prawo wprowadzić przedpłaty. Wszelako najpierw trzeba zrozumieć, na ile Ukraina jest wypłacalna - oświadczył Pieskow.

Kwota nie jest stała

Pod koniec października 2013 roku rosyjski monopolista groził już ukraińskiemu partnerowi przejściem na system przedpłat z powodu zadłużenia za gaz. Rosji wówczas nie podobały się plany podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukraina-UE. 21 listopada rząd w Kijowie ogłosił, że wstrzymuje przygotowania do podpisania porozumienia.

Przyznana Ukrainie przez Rosję w grudniu zniżka na gaz - wcześniej Naftohaz płacił około 410 dolarów za 1000 metrów sześcienny - nie jest stała. Gazprom musi ją co kwartał potwierdzać, co oznacza, że w każdej chwili może zażądać wyższej ceny za surowiec.

(MRod)