Kilkadziesiąt tysięcy osób przyszło na pierwszą w tym roku opozycyjną demonstrację na Majdanie Niepodległości w Kijowie. Od listopada trwają tam protesty zwolenników integracji europejskiej Ukrainy, żądających całkowitej zmiany władz państwowych.

Gorąco na Ukrainie. "Polała się krew"

Starcia milicji z opozycją przed jednym z sądów rejonowych w Kijowie na Ukrainie. Kilkanaście osób, w tym dziennikarze i były szef MSW Ukrainy, a obecnie jeden z liderów opozycji Jurij Łucenko, zostało rannych. Do zamieszek doszło po ogłoszonym wyroku dla "terrorystów", planujących... czytaj więcej

Podczas demonstracji nawoływano kraje Zachodu do wprowadzenia sankcji personalnych wobec urzędników, odpowiedzialnych za milicyjną przemoc wobec protestujących. Apelowano też do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, by jak najszybciej rozpatrzył skargę były premier Julii Tymoszenko na karę siedmiu lat więzienia, wymierzoną jej za rzekome nadużycia przy podpisywaniu umów gazowych z Rosją w 2009 r. Zachód uważa, że skazanie Tymoszenko miało charakter polityczny.

Zwracamy się do naszych zachodnich partnerów z postulatem: nadszedł czas działań, gdyż czas słów już upłynął. Pierwszą osobą, która powinna znaleźć się na liście osób objętych sankcjami Zachodu, jest minister spraw wewnętrznych (Witalij) Zacharczenko i cała ta banda, która wydaje rozkazy bicia ludzi - przemawiał do zgromadzonych jeden z przywódców opozycji Arsenij Jaceniuk.

Protestujący na Majdanie Niepodległości Ukraińcy są oburzeni brutalnym zachowaniem milicji od samego początku ich akcji.

30 listopada nad ranem milicja brutalnie rozpędziła uczestników demonstracji na Majdanie Niepodległości, wśród których dominowali studenci kijowskich uczelni. 1 grudnia doszło do zamieszek przed administracją prezydencką, które - jak twierdzi opozycja - wywołali wynajęci przez władze prowokatorzy. Po obu tych zdarzeniach o pomoc medyczną poprosiło łącznie ponad 300 osób.

Pod koniec grudnia kilku młodych ludzi pobiło 34-letnią dziennikarkę śledczą Tetianą Czornowoł, która pisała o bogactwie na szczytach władz. Na początku stycznia około dziesięciu nieznanych sprawców napadło i pobiło w centrum Kijowa opozycyjnego posła do Rady Najwyższej Ukrainy Andrija Ilienkę i jego adwokata Sydora Kizina. Do zdarzenia doszło po ich wyjściu z przesłuchania na komisariacie milicji.

W nocy z piątku na sobotę z ciężkimi obrażeniami głowy trafił na odział intensywnej opieki medycznej jednej z klinik w Kijowie Jurij Łucenko, były szef MSW Ukrainy i jeden z przywódców protestów na Majdanie. Milicja pobiła go pałkami, gdy próbował pośredniczyć w sporze między demonstrantami i funkcjonariuszami specjalnych oddziałów milicji Berkut w trakcie demonstracji przed jednym z sądów w stolicy Ukrainy.

(mal)