Polska gospodarka jest zagrożona kryzysem na Ukrainie mniej niż rosyjska. Tak przynajmniej uważają inwestorzy. Złoty i polska giełda mają się dobrze. Ceny akcji w Moskwie i rubel - tracą na wartości.

Ukraina doprowadzona do bankructwa

Ukraina została doprowadzona do bankructwa, skarb państwa jest pusty - oświadczył szef frakcji parlamentarnej partii Batkiwszczyna, Arsenij Jaceniuk. P.o. ministra finansów Jurij Kołobow do Ukraińców, żeby zachowali spokój. czytaj więcej

Kiedy na Ukrainie polała się krew, złoty i giełda w Warszawie zachwiały się, ale teraz jest spokojnie. Co więcej, kontrakty na przyszły kurs złotego wskazują, że inwestorzy spodziewają się jego stabilizacji. Tymczasem rubel spada i kurs jest w pobliżu historycznego dołka. Spadają też ceny akcji na giełdzie w Moskwie. Tracą na wartości akcje Gazpromu, a rosyjski eksporter gazu przesyła znaczną część surowca na zachód przez Ukrainę. W dodatku pod znakiem zapytania staje spłata gazowych długów przez Kijów.

Rosyjska gospodarka jest mocniej związana z ukraińską niż Polska. PKB Rosji jest cztery razy większy od polskiego, ale rosyjski eksport na Ukrainę jest sześć razy większy od polskiego. Wśród branż, w których współpraca Rosji i Ukrainy jest bardzo ważna, jest przemysł zbrojeniowy. Część oferty rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego zawiera kluczowe komponenty produkowane na Ukrainie.

Polska ma spore, sięgające miliarda dolarów, inwestycje bezpośrednie na Ukrainie. Nasze firmy produkują tam farby, meble, czy artykuły higieniczne. Dla nas ważniejszym partnerem od Ukrainy jest jednak nawet daleka Hiszpania, czy niewielka Szwecja, bo polska gospodarka zorientowana jest na zachód.