Władze Ukrainy rozpatrują możliwość przyjęcia zaoferowanej przez Rosję pomocy humanitarnej dla Ługańska po jej skontrolowaniu na granicy przez ukraińskich celników przy udziale OBWE - oświadczył rzecznik ukraińskiego prezydenta Światosław Cehołko. Jak jednocześnie zaznaczył, bierze się także pod uwagę potraktowanie tego przedsięwzięcia jako wtargnięcia na teren Ukrainy wojsk Federacji Rosyjskiej lub prowokacji na terenie obwodu charkowskiego.

Czerwony Krzyż odcina się od rosyjskiego konwoju pomocy humanitarnej

Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża odcina się od rosyjskiej inicjatywy wysłania konwoju z pomocą humanitarną do wschodniej części Ukrainy. „W tej chwili nie mamy z tym konwojem nic wspólnego” – powiedział paryskiemu korespondentowi RMF FM Markowi Gładyszowi rzecznik organizacji Frederic... czytaj więcej

"Jak na dziś mamy trzy scenariusze rozwoju sytuacji. Pierwszy: bezpośrednie wtargnięcie na terytorium Ukrainy pod pretekstem dostarczenia pomocy humanitarnej. Drugi: prowokacja z ładunkiem na terytorium obwodu charkowskiego z wysokim prawdopodobieństwem wojskowej agresji ze strony Rosji. I trzeci wariant: pomoc dla Ługańska przechodzi przez punkt graniczny najbliższy temu ukraińskiemu miastu. Nasi celnicy, funkcjonariusze straży granicznej i przedstawiciele OBWE mogą przeskanować ładunek na granicy ukraińsko-rosyjskiej. Misja będzie się poruszać po terytorium kontrolowanym przez rebeliantów, a po przybyciu do Ługańska pomoc będzie rozdzielać między mieszkańców Czerwony Krzyż" - napisał Cehołko w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej prezydenta Petra Poroszenki.

Według niego te trzy scenariusze pozostały po odrzuceniu przez Rosję propozycji Kijowa, który zgodził się przyjąć część rosyjskiej pomocy humanitarnej pod warunkiem, że zostałaby ona "przeładowana na ciężarówki wynajęte przez Czerwony Krzyż i byłaby eskortowana wyłącznie przez przedstawicieli Czerwonego Krzyża".

"Decyzja o przyjęciu pomocy dla Ługańska i, odpowiednio, niedopuszczeniu do zakrojonego na szeroką skalę wtargnięcia Rosji zapadła na wspólnej naradzie w nocy z 12 na 13 sierpnia z udziałem prezydenta, premiera, przewodniczącego Rady Najwyższej i ministerstw siłowych" - zaznaczył w oświadczeniu rzecznik Poroszenki.

Z kolei Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża (MKCK) poinformował, że otrzymał "ogólną listę" ładunków przewożonych przez konwój humanitarny z Rosji, ale potrzebna jest mu szczegółowa lista wiezionych artykułów.

Wiele ważnych kwestii musi jeszcze zostać wyjaśnionych przez obie strony, włącznie z procedurami dotyczącymi przekraczania granicy, odprawą celną i innymi sprawami - powiedziała rzeczniczka MKCK Anastasija Isiuk.

Na liście dostarczonej MKCK przez władze rosyjskie znajdują się butelki z wodą, generatory prądu i żywność - wyjaśniła Isiuk.

Ukraińska organizacja „Słuszna Sprawa” alarmuje, że rosyjski konwój z pomocą humanitarną dla Ukraińców może zostać ostrzelany rakietami typu Grad. W ciężarówkach mają być ukryte nadajniki radiowe. Liczący 280 pomalowanych na biało pojazdów konwój wyjechał z Woroneża do Biełgorodu. Na granicy... czytaj więcej

Nie wpuszczą konwoju

Wcześniej przedstawiciel misji MKCK na Ukrainie Andre Loersch powiedział, że wśród kwestii technicznych, które wymagają uzgodnień między stroną rosyjską a ukraińską, jest i pytanie, czy te ciężarówki będą mogły przejechać przez granicę rosyjsko-ukraińską i gdzie to się stanie. Zaznaczył, że sprawy te są uzgadniane na szczeblu międzypaństwowym.

Ukraiński minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow oświadczył, że rosyjski konwój humanitarny z pomocą dla wschodniej Ukrainy nie zostanie przepuszczony przez obwód charkowski.

Jak ostrzegł z kolei wiceszef polskiego MSZ ds. prawnych i traktatowych Artur Nowak-Far, "jeśli rosyjski konwój humanitarny, mimo braku zgody rządu w Kijowie, wjedzie na terytorium Ukrainy, to będziemy mieli do czynienia z jawnym naruszeniem fundamentalnych zasad prawa międzynarodowego".

Jak podkreślił, Ukraina w myśl prawa międzynarodowego jest w pełni suwerennym państwem i "nie ma możliwości podjęcia jakiejkolwiek akcji humanitarnej bez porozumienia i bez zgody Ukraińców".

W przypadku rosyjskiego konwoju mamy do czynienia próbą podważenia tej suwerenności w taki sposób, aby wykazać, że we wschodniej Ukrainie dochodzi do dużego nadużycia w zakresie prawa humanitarnego i potrzebna jest interwencja stron trzecich. Jeżeli intencje rosyjskie są szczere, to władze w Moskwie powinny zaakceptować bardzo precyzyjne warunki, jakie postawił rząd ukraiński, na jakich konwój może przekroczyć granicę - zaznaczył wiceszef MSZ.

Zdaniem Nowaka-Fara nie można wykluczyć, że za jednym konwojem, w którym może znajdować się pomoc humanitarna, jedzie kolejny, wiozący już broń, która ma wesprzeć separatystów. Jak podkreślił, wpuszczenie przez Kijów rosyjskiego transportu na swoje terytorium może oznaczać bardzo groźny precedens.

(abs)