​Prorosyjscy separatyści na wschodzie Ukrainy oddali strzały ostrzegawcze, gdy obserwatorzy OBWE znaleźli czołg, ukrywany przez rebeliantów w miejscu, w którym zgodnie z porozumieniami nie powinno być takiego uzbrojenia.

Zdj. ilustracyjne /MARKIIAN LYSEIKO /PAP/EPA

W wyniku incydentu nikt nie ucierpiał - informują we wtorek ukraińskie media z powołaniem na najnowszy raport Specjalnej Misji Monitoringowej (SMM) OBWE w Donbasie. Do zdarzenia doszło w niedzielę na obszarach będących pod kontrolą rebeliantów z samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL).

12 lutego, po odkryciu przez obserwatorów w kontrolowanej przez DRL miejscowości Pikuzy nieustalonego rodzaju czołgu nakrytego siatką maskującą, usłyszeli oni (obserwatorzy) 15-20 strzałów z broni strzeleckiej, oddanych z odległości 50-100 metrów od ich pozycji w pobliżu czołgu - głosi raport.

W ocenie SMM strzały te były ostrzegawcze i nie były wymierzone w patrol Misji. Ekipa SMM niezwłocznie opuściła ten rejon - wyjaśniono w dokumencie OBWE.

Armia ukraińska poinformowała we wtorek rano, że w ciągu ostatniej doby separatyści ostrzelali jej pozycje w Donbasie ponad 70 razy, w następstwie czego jeden żołnierz został ranny. Ukraiński sztab ponownie oskarżył rebeliantów o łamanie porozumień o zawieszeniu broni.

Rosyjsko-okupacyjne wojska z uporem naruszają porozumienia o ciszy (na linii frontu), atakując nasze pozycje z użyciem ciężkiego uzbrojenia - przekazał sztab na swojej stronie na Facebooku.

(az)