Ukraina jest gotowa przekazać śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy malezyjskiego boeinga zachodnim partnerom. Wiodącą rolę mogłaby w nim pełnić Holandia - zaproponował w Kijowie ukraiński premier Arsenij Jaceniuk.

Zestrzelony boeing. Oburzające zachowanie reportera

Reporter brytyjskiej telewizji SKY News, podczas nadawanej na żywo relacji z miejsca katastrofy malezyjskiego boeinga, przeglądał bagaż jednej z ofiar. Wyciągnął z walizki m.in. szczoteczkę do zębów i pęk kluczy. czytaj więcej

Arsenij Jaceniuk proponuje, żeby przewieźć ciała ofiar prosto do Amsterdamu. Twierdzi, że tam są najlepsi eksperci. Ogłosił także, że negocjuje z separatystami możliwość wstępu na okupowane przez nich tereny i zawarł wstępne porozumienie.

Po drugie podał, że w Charkowie wylądowali właśnie zagraniczni eksperci - 23 z Holandii, dwóch Niemców, dwóch Amerykanów i jeden Brytyjczyk. Do tego 3 dyplomatów z Australii - mówi Jaceniuk. Mają oni wywierać presję na separatystów, by wydali ciała.

Premier Ukrainy powtórzył wcześniejsze informacje, że obecnie odnalezione dotychczas zwłoki ofiar katastrofy wciąż znajdują się na terenie opanowanym przez separatystów. 251 ciał wciąż czeka na wywiezienie na terytoria kontrolowane przez władze Ukrainy w wagonach chłodniczych na stacji kolejowej Torez w obwodzie donieckim. Separatyści na razie nie zgadzają się na ich odesłanie.

Nie mamy wątpliwości, że ten samolot został zestrzelony. Przyczyną katastrofy jest atak rakietowy, dokonany najprawdopodobniej pociskiem Buk - powiedział szef ukraińskiego rządu na konferencji prasowej w Kijowie.

(abs)