Przewodniczący OBWE, prezydent Szwajcarii Didier Burkhalter nakłania Kijów do "okrągłego stołu". Ta kontrowersyjna inicjatywa nazywana jest nieoficjalnie "wykręcaniem rąk Ukraińcom". Polska w deklaracjach dystansuje się od unijnego planu namawiania Kijowa do rozmów z prorosyjskimi separatystami przy "okrągłym stole".

Oficjalnie szef OBWE mówi, że to do Ukraińców należy decyzja o tym, jak prowadzić ten dialog, ale zaraz dodaje, że powinien on być jak najbardziej inkluzywny, czyli obejmujący jak najwięcej reprezentantów stron konfliktu. To może oznaczać nacisk na włączenie do rozmów właśnie separatystów. Burkhalter upatruje w każdym słowie Putina czy Ławrowa pozytywnych oznak. Jego zdaniem już to, że władze Rosji mówią o poszanowaniu referendów na Wschodzie, a nie o ich uznaniu, jest znakiem otwartości Kremla.

Szwajcar uważa, że do rozmów okrągłego stołu może dojść nawet w tym tygodniu w Kijowie.

Polska jednak krytykuje ten pomysł. Nie spodziewam się, żeby Rosja do Genewy jechała z przedstawicielami Czeczenii czy Dagestanu. Trudno wyobrazić sobie, żeby Ukraina robiła coś podobnego. Tym bardziej, że Ukraina póki co nie jest państwem suwerennym - podkreśla szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski.

Mimo tych słów, minister razem innymi unijnymi szefami dyplomacji poparł plan ukraińskiego "okrągłego stołu" - zainicjowanym przez szefa Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

"Przyłączyć obwód doniecki do Rosji"

Tymczasem szef komisji wyborczej samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) Roman Lagin oświadczył, że po niedzielnym referendum przyłączenie się tego regionu do Federacji Rosyjskiej "byłoby prawdopodobnie właściwym krokiem"

Wcześniej tego dnia Lagin mówił, że Doniecka Republika Ludowa nie przeprowadzi drugiego etapu referendum w sprawie statusu obwodu donieckiego. Twierdził, że DRL nie przygotowuje drugiej tury referendum ani w sprawie przyłączenia obwodu do Rosji ani połączenia się republiki donieckiej z ługańską. Zapowiedział też na godziny popołudniowe ogłoszenie ostatecznych wyników niedzielnego referendum w tzw. DRL.

Agencja Interfax-Ukraina pisze, że w przeddzień separatystycznego referendum w Doniecku zapowiadano, iż będzie się ono składać z dwóch tur. W pierwszej mieszkańcy wypowiadali się, czy chcą uznać Doniecką Republikę Ludową, a 18 maja mieliby odpowiedzieć na pytanie o przyłączenie regionu do Rosji.

Separatyści zapowiadają "wygnanie okupantów"

​Szanujemy wolę ludzi wyrażoną w referendum w obwodach donieckim i ługańskim na wschodzie Ukrainy - oświadczył szef rosyjskiej dyplomacji. Siergiej Ławrow podkreślił, że wyniki głosowania powinny być wdrożone w cywilizowany, pokojowy sposób na drodze dialogu z władzami w Kijowie. czytaj więcej

Lagin zdementował doniesienia niektórych mediów, że on i inni liderzy DRL zostali odsunięci od władzy przez ludzi tzw. ludowego mera Słowiańska Wiaczesława Ponomariowa. Dalej pełnię swoje obowiązki w komisji wyborczej - powiedział.

Przedstawiciele obwodu ługańskiego - drugiego regionu na wschodzie Ukrainy, gdzie przeprowadzono w niedzielę referendum niepodległościowe - nie wykluczyli w poniedziałek zorganizowania kolejnego referendum o przyłączeniu regionu do Rosji.

Władze Ukrainy, UE i USA uznały referenda za nielegalne. Moskwa oświadczyła natomiast, że szanuje wolę ludzi wyrażoną w referendach w obwodach donieckim i ługańskim.

(jad)