Co najmniej osiem osób cywilnych zostało rannych w wyniku ostrzału wsi Nowołuhanskie w Donbasie na wschodzie Ukrainy, zaatakowanej w poniedziałek przez prorosyjskich separatystów z wyrzutni rakietowych Grad - poinformowały władze w Kijowie.

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE /SERGEY DOLZHENKO /PAP/EPA

Wspierani przez Kreml bojownicy wystrzelili w kierunku wsi co najmniej 15 pocisków; trafiły one w domy prywatne i w przedszkole - przekazał szef administracji kontrolowanej przez Ukrainę części obwodu donieckiego Pawło Żebriwski.

Jedna z rannych osób znajduje się w stanie ciężkim. Jest to kobieta, która została ranna w oko. Pociski uszkodziły ogółem 22 budynki - napisał Żebriwski na Facebooku.

Separatyści zaatakowali Nowołuhanskie po informacjach z Moskwy, że Rosja wycofuje swoich wojskowych ze Wspólnego, rosyjsko-ukraińskiego, Centrum Kontroli i Koordynacji (SCKK) na rzecz rozejmu na wschodzie Ukrainy.

Rosyjskie MSZ oświadczyło, że SCKK "spotykało się z poważnymi trudnościami z powodu stanowiska władz ukraińskich" oraz, że "strona ukraińska świadomie stwarzała napiętą sytuację moralno-psychologiczną" dla rosyjskich oficerów i "tworzyła przeszkody w wypełnianiu przez nich obowiązków służbowych". Resort podał także, że "dochodziło do przypadków lekceważącego stosunku wojskowych ukraińskich do ich rosyjskich kolegów".

W odpowiedzi MSZ w Kijowie oświadczyło, że krok ten oznacza, iż Rosja chce uniknąć odpowiedzialności za agresję na Ukrainę. Oceniło także, że Moskwa nie rezygnuje z prób zmuszenia Kijowa i jego partnerów międzynarodowych do bezpośredniego dialogu z bojownikami prorosyjskimi w Donbasie, którzy - jak podkreślono w oświadczeniu - kontrolowani są przez Kreml.

(az)