„Nie ma teraz żadnego turnieju, który wiązałby się z naszym oczekiwaniami wobec Agnieszki” – mówi w rozmowie z RMF FM była tenisistka Joanna Sakowicz-Kostecka. Jej zdaniem droga, którą w trakcie Mastersa przeszła Radwańska zaowocuje w kolejnym sezonie. „To doświadczenie nie do przecenienia”- uważa Sakowicz-Kostecka.

Agnieszka Radwańska /WALLACE WOON /PAP/EPA

Patryk Serwański: Agnieszka Radwańska mówiła w niedawnych wywiadach, że nie chce być na świeczniku. Mówiła o potrzebie medialnego spokoju. Pod tym względem sukces w Singapurze przyszedł w najlepszym momencie. Teraz pora na wakacje, odpoczynek i Agnieszka szybko powinna ten spokój odzyskać.

Joanna Sakowicz-Kostecka: Bardzo dobrze się złożyło. Nie ma teraz żadnego turnieju, który wiązałby się z naszymi oczekiwaniami wobec niej. To dopiero w styczniu. Agnieszka ma więc sporo czasu, żeby to wszystko przemyśleć, przepracować. Oswoić się z sukcesem. Po każdym turnieju w tenisie myśli się o kolejnym. Ważne, żeby przygotowania do nowego sezonu rozpocząć w grudniu z czystą głową.

Co może się teraz stać z Agnieszką Radwańską? Po takim sukcesie może przyjść pasmo kolejnych dobrych wyników, ale może też pojawić się stagnacja. Sukces nie zawsze rodzi kolejny, co pokazały ostatnie lata w tenisie.

W przypadku Agnieszki widać, że ten sukces zaczął się rodzić od stanu 1-5 w tie-breaku z Simoną Halep. Tamten zwrot akcji rozpoczął marsz Agnieszki po triumf w Singapurze. To jej utkwi w głowie i będzie miało znaczenie w kolejnym ważnym meczu w Wielkim Szlemie. Doświadczenia z Singapuru będą nie do przecenienia.

Dla Radwańskiej to był taki sinusoidalny sezon. Kiedy przechodziła przez serię słabych wyników obawiała się pani o to, że może już do ścisłej czołówki w ogóle nie wrócić?

Nie myślałem o tym w tych kategoriach. Dla mnie Agnieszka poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Była w tym roku na 15. miejscu w rankingu, ale nie sądziła, że może na przykład zawiesić karierę, a takie głosy też się pojawiły. Sugerowano, że powinna skupić się na życiu rodzinnym. Agnieszka ma dopiero 26 lat i może jeszcze dużo osiągnąć. Ma jeszcze dużo do udowodnienia samej sobie. Jest bardzo ambitna. Będzie chciała sięgać po najwyższe laury. Liczyłam się z tym, że Radwańskiej może przytrafić się gorszy okres jak w przypadku Carolin Wozniacki czy Any Ivanović. Zdarzyło się to Agnieszce, ale po kryzysie nie ma śladu.

Patryk Serwański: Znów powraca pytanie o zmiany w kalendarzu. Agnieszka i Petra Kvitova w finale grały z opatrunkami. Widać było duże już zmęczenie. Można było się bać, czy któraś w trakcie finału nie zgłosi kontuzji. Może jednak tych spotkań jest za dużo?

Joanna Sakowicz-Kostecka: Jedni mówią o zmianie kalendarza, a inni przypominają, że po sezonie zawodnicy i zawodniczki biorą udział w meczach pokazowych. Warto byłoby po prostu przełożyć o tydzień później turniej Masters. To dałoby dłuższą przerwę tym najlepszym po ostatnich startach. Tenisistki przyleciały do Singapuru tydzień przed turniejem, ale nie miały kiedy wypocząć. Oprócz treningów były obowiązki wobec sponsorów, organizatorów, kibiców. Są różne sesje, spotkania, w których trzeba brać udział. To życie w biegu. I tak w tym roku dobrą decyzją było wydłużenie Mastersa do 8 dni.

Jak może wyglądać kolejny, olimpijski sezon w kobiecym tenisie? Mówi się o tym, że Serena Williams może trochę odpuszczać. Będzie więc rewolucja czy niekoniecznie?

Gdyby nie było igrzysk, to można byłoby zaryzykować tezę, że Serena Williams nieco odpuści - zwłaszcza po tym jak nie udało jej się zdobyć Wielkiego Szlema. Przecież teraz nie patrzymy na nią przez pryzmat 4 z rzędu wygranych wielkoszlemowych turniejów, w tym trzech w roku 2015, ale przez tę porażkę w Nowym Jorku. To ją boli. Dlatego też nie pojechała do Singapuru, bo wygranie Mastersa nic by nie zmieniło. Pytanie jak Williams będzie grała w kolejnym sezonie, ale wydaje się, że póki będzie występować na korcie, to pozycja numer jeden w rankingu światowym jest poza zasięgiem reszty. Jednak turniej Masters pokazał, że bez Sereny wszystko jest możliwe. Wtedy grono faworytek jest bardzo szerokie.