"Nie wykorzystałam swoich szans, zdecydowanie" - powiedziała Agnieszka Radwańska po porażce z Marią Szarapową w Grupie Czerwonej w turnieju WTA Finals w Singapurze. Polka przegrała w trzech setach (4:6, 6:3, 6:4). Spotkanie trwało prawie 3 godziny.

Agnieszka Radwańska przegrała z Marią Szarapową w trzech setach /WALLACE WOON /PAP/EPA

W drugim secie Radwańska przegrywała 1:4, ale po chwili zapisała na swoim koncie dwa gemy z rzędu. Końcówka należała jednak do Szarapowej. Przy stanie 1:0 w decydującej partii Polka miała trzy "break pointy", ale nie wykorzystała żadnego z nich. Natomiast w dalszej części tej odsłony ze stanu 2:5 zmniejszyła straty na 4:5, a w 10. gemie prowadziła 40:15. Wówczas najpierw podała wprost na rakietę przeciwniczki, co ta wykorzystała, a następnie wyrzuciła piłkę na aut. Dwie kolejne akcje również zakończyły się po myśli Rosjanki. Ostatecznie wygrała 4:6, 6:3, 6:4.

Drugi set zaczęłam wolno i było już za późno na skuteczny powrót. W kolejnej partii mogłam co najmniej doprowadzić do remisu 5:5. W tego typu meczach, kiedy nie wykorzystujesz swoich szans, to spotkanie nie może zakończyć się po twojej myśli - zaznaczyła 26-letnia Polka.

Dyspozycja Szarapowej była przed tym pojedynkiem wielką niewiadomą. Pod koniec września nie dokończyła spotkania w Wuhan, a jej poprzedni występ to zakończony na początku lipca Wimbledon. Rosjanka zmagała się z kontuzją nogi i urazem ramienia.

To mój pierwszy pełny mecz od lipca, więc to wielka sprawa dla mnie. Ciężka walka i możliwość wygrania takiego zaciętego pojedynku wiele dla mnie znaczy. Jestem bardzo szczęśliwa, że jestem w tym punkcie. Ale to dopiero jedno spotkanie. Zostało mi jeszcze kilka - zastrzegła Rosjanka.

Pięciokrotna triumfatorka imprez wielkoszlemowych przyznała, że sama nie wie, czego się spodziewać po swojej formie.

Zrobiłam wszystko, by przyjechać na ten turniej zdrowa. Nawet, jeśli dziś nie grałam swojego najlepszego tenisa, to wciąż walczyłam i to się liczy. Zwłaszcza kiedy rywalizujesz z tak wymagającą przeciwniczką jak Radwańska. Nasze mecze zawsze są bardzo wyrównane - podsumowała.

W rozegranym wcześniej innym spotkaniu Grupy Czerwonej Rumunka Simona Halep pokonała Włoszkę Flavię Pennettę 6:0, 6:3. W poniedziałek występ zainaugurują zawodniczki z Grupy Białej. Do półfinałów awansują po dwie najlepsze z obu grup.

(es)