Andy Murray nie zagra w rozpoczynającym się w poniedziałek wielkoszlemowym US Open. Zajmujący drugie miejsce w światowym rankingu brytyjski tenisista ma problemy z biodrem. "Jest zbyt obolałe bym mógł wygrać turniej" - powiedział.

Andy Murray /FACUNDO ARRIZABALAGA /PAP/EPA

Po raz ostatni Szkot zagrał 12 lipca w ćwierćfinale Wimbledonu. Wówczas przegrał sensacyjnie z Amerykaninem Samem Querrey'em. O tym, czy nie zrezygnować ze wszystkim pozostałych w tym roku turniejów, zdecyduje w ciągu kilku najbliższych dni.

Próbowałem wszystkiego - odpoczynku, rehabilitacji. Na treningach czułem się już całkiem dobrze, ale biodro jest zbyt obolałe, bym mógł wygrać turniej, a ostatecznie po to zamierzałem w nim grać - podkreślił.

Murray to kolejny przedstawiciel czołówki, którego zabraknie w nowojorskiej imprezie z powodów zdrowotnych. Już wcześniej sezon zakończyli Serb Novak Djokovic, mający bronić tytułu w US Open Szwajcar Stan Wawrinka oraz finalista tego turnieju sprzed trzech lat Japończyk Kei Nishikori. Wycofał się także 11. w rankingu ATP Kanadyjczyk Milos Raonic.

W obsadzie kobiecych zmagań nie będzie m.in. Amerykanki Sereny Williams, która wkrótce urodzi swoje pierwsze dziecko oraz walczącej obecnie w sądzie o prawo do opieki nad synkiem Białorusinki Wiktorii Azarenki.

(az)