​Rozstawiona z "jedynką" Serena Williams potrzebowała równo godzinę, by zapewnić sobie awans do trzeciej rundy wielkoszlemowego turnieju Australian Open. Broniąca tytułu i walcząca o siódmy triumf w imprezie w Melbourne Amerykanka pokonała Su-Wei Hsieh z Tajwanu 6:1, 6:2.

Serena Williams /Mast Irham /PAP/EPA

Zajmująca 90. miejsce w rankingu WTA Hsieh w ostatnich latach specjalizuje się w deblu i w środowym pojedynku z liderką światowej listy, mimo solidnej gry, nie miała wiele do powiedzenia. Williams posłała siedem asów serwisowych i zanotowała 26 uderzeń wygrywających. Z jednego z zagrań - tuż koło słupka utrzymującego siatkę - była szczególnie zadowolona.

To chyba moje pierwsze tego typu zagranie. Pomyślałam od razu "nigdy nie jest za późno" - przyznała z uśmiechem w pomeczowym wywiadzie 34-letnia zawodniczka.

Na otwarcie Amerykanka wygrała z Włoszką Camilą Giorgi 6:4, 7:5. W trzeciej fazie rywalizacji na jej drodze stanie Rosjanka Daria Kasatkina, triumfatorka juniorskiego French Open z 2014 roku, która w pierwszej rundzie w Australii wyeliminowała rozstawioną z "27" Słowaczkę Annę Karolinę Schmiedlovą.

Dobrą, jak na razie, passą w Melbourne młodsza z sióstr Williams uspokoiła swoich kibiców. Po niespodziewanej porażce w półfinale US Open przedwcześnie zakończyła poprzedni sezon. Na początku stycznia z kolei po jednym rozegranym secie skreczowała w Pucharze Hopmana z powodu kontuzji kolana.

Amerykanka walczy obecnie o 22. tytuł wielkoszlemowy. W rozgrywanym na twardych kortach Australian Open triumfowała sześć razy (2003, 2005, 2007, 2009-10 i 2015). 


(dp)