Samoloty, które znajdują się na francuskim lotniskowcu "Charles de Gaulle", przeprowadziły wczoraj wieczorem naloty na cele Państwa Islamskiego (IS) w Syrii po raz pierwszy od rozmieszczenia okrętu na wschodzie Morza Śródziemnego. Jak poinformowało ministerstwo obrony Francji w misji wzięło udział sześć maszyn: cztery Rafale, które wystartowały w lotniskowca, i dwa Mirage 2000 z bazy w Jordanii.

W misji wzięło udział sześć maszyn: cztery Rafale, które wystartowały w lotniskowca i dwa Mirage 2000 z bazy w Jordanii /ECPAD /PAP/EPA

Francuskie samoloty zaatakowały cele w mieście Rakka, nieformalnej stolicy Państwa Islamskiego na północy Syrii.

Według francuskiego resortu obrony, wszystkie cele, m.in. centrum dowodzenia, zostały zniszczone.

Wcześniej samoloty z lotniskowca "Charles de Gaulle" dokonały pierwszych nalotów na cele IS w Iraku. Uderzyliśmy w Ramadi i Mosulu przy wsparciu lokalnych sił w terenie, które walczą z Daesz - oświadczył na pokładzie lotniskowca generał Pierre de Villiers, używając arabskiego akronimu IS. W Mosulu zniszczone zostały m.in. stanowiska artylerii.

Wczoraj rano prezydent Francois Hollande podkreślił, że Francja "zintensyfikuje uderzenia i wybierze cele, których zniszczenie wyrządzi możliwie najwięcej szkód terrorystycznej armii" IS. Ta organizacja przyznała się do zamachów z 13 listopada, w których zginęło 130 osób.

26 samolotów wielozadaniowych - 18 typu Rafale i osiem typu Super Etendard - które znajdują się na pokładzie lotniskowca, sprawia, że możliwości francuskich nalotów w regionie są trzy razy większe niż wcześniej. Do tej pory Francja mogła wykorzystywać do ataków na cele IS jedynie sześć maszyn Rafale i sześć Mirage 2000, stacjonujących w bazach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Jordanii.

(mpw)