Śledczy badający katastrofę rosyjskiego airbusa A321 studiują biografie 34 pasażerów, by wykryć ich ewentualne powiązania z Państwem Islamskim. Sądzą, że na ciele jednego z nich mogło być umieszczone urządzenie wybuchowe - podała telewizja LifeNews.

Nie ocalał nikt z 224 pasażerów i członków załogi / Karem Ahmed /PAP/EPA

Ta rosyjska telewizja powołuje się na źródła w organach ścigania, które twierdzą, że szczegółowo jest badana droga życiowa 34 osób, ich konta w serwisach  społecznościowych.

Zaznaczono, że osoby te wybrano nieprzypadkowo spośród 224 pasażerów i członków załogi. Podczas ekspertyzy na ich ciałach stwierdzono ślady urazów wywołanych przez wybuch.

LifeNews pisze na swej stronie internetowej, że ekspertyza chemiczna dała szokujące wyniki - na ciałach 34 osób wykryto ślady materiałów wybuchowych, a konkretnie - cząsteczek trotylu.

Jak dowiedziała się LifeNews wśród 34 osób, których biografie poddano szczegółowym badaniom, jest 11 mężczyzn i 23 kobiety; to ludzie, którzy znaleźli się w epicentrum wybuchu, do jakiego doszło na pokładzie samolotu, gdy był on na wysokości 9000 metrów. Według źródeł LifeNews wybuch nastąpił w tylnej części, samym ogonie, samolotu, obok jednego z foteli.

LifeNews zaznacza, że na razie specjaliści nie zdołali ustalić, czy urządzenie wybuchowe było ukryte pod fotelem, czy miał je na sobie ktoś z pasażerów. Nie wyklucza się też - jeśli sądzić po uszkodzeniach bagażu podręcznego - że ładunek wybuchowy mógł być umieszczony nad głowami pasażerów w schowkach na ten bagaż - informuje LifeNews.

Zamieszcza imienny spis 34 pasażerów i numery ich miejsc w samolocie A321 rosyjskich linii czarterowych Kogalymavia, znanych też jako MetroJet, który lecąc z Szarm el-Szejk do Petersburga rozbił się 31 października na półwyspie Synaj w 24 minuty po starcie. Nie ocalał nikt z 224 pasażerów i członków załogi.

Do spowodowania katastrofy samolotu przyznało się Państwo Islamskie.

(j.)