Mężczyzna powiązany z Państwem Islamskim zdetonował niewielką bombę domowej roboty w Bandungu, na zachodzie indonezyjskiej wyspy Jawa. Po eksplozji uciekł do pobliskiego budynku i go podpalił. Został postrzelony przez policję i zmarł od odniesionych ran.

Policja na ulicach po wybuchu w Bandungu //STRINGER /PAP/EPA

Szef krajowej policji Tito Karnavian powiedział, że mężczyzna, który na pustym placu zdetonował tzw. bombę szybkowarową, należał do organizacji Jemaah Ansharut Daulah (JAD). USA w styczniu uznały JAD za organizację terrorystyczną. Jej członkowie mają kontakty z Indonezyjczykiem Bahrunem Naimem, który walczy w szeregach Państwa Islamskiego w Syrii i który zainicjował kilka ataków JAD w Indonezji. Karnavian wyjaśnił, że napastnik domagał się uwolnienia islamistycznych bojowników przetrzymywanych w więzieniach.

Rzecznik policji z Jawy Zachodniej Yusri Yunus poinformował, że w atak zamieszana mogła być jeszcze jedna osoba. Świadkowie widzieli dwóch mężczyzn, którzy przyjechali na motocyklu na plac, gdzie następnie doszło do eksplozji. Po wybuchu świadkowie dostrzegli, jak jeden z mężczyzn ucieka.

Bomba eksplodowała około 50 metrów od budynku lokalnych władz. Napastnik, który wszedł następnie do tego urzędu, miał przy sobie broń, a w plecaku najprawdopodobniej materiały wybuchowe. Gdy policjanci kazali mu się poddać, rzucił w ich kierunku ładunek wybuchowy.

Yunus powiedział, że mężczyzna został postrzelony w brzuch i zmarł w drodze do szpitala. Na telewizyjnych zdjęciach z operacji widać, jak policja szturmuje budynek, w którym ukrył się terrorysta. Z górnych pięter wydobywają się kłęby dymu. Nikt oprócz sprawcy nie odniósł obrażeń w ataku. Wszyscy pracownicy budynku zdążyli uciec.

Państwo Islamskie odbudowało filię w Indonezji

Indonezja, najliczniejszy kraj muzułmański na świecie, rozpoczęła własną wojnę z terroryzmem po zamachach na popularnej wśród turystów wyspie Bali z 2002 roku, w których zginęły 202 osoby, w tym wielu obcokrajowców. Władze ruszyły wówczas z ofensywą wymierzoną w radykalnych islamistów, która według ekspertów osłabiła najbardziej niebezpieczne siatki.

Jednak w ostatnim czasie Państwu Islamskiemu udało się odbudować swoją indonezyjską filię. W styczniu 2016 roku w samobójczych zamachach bombowych i strzelaninie w centrum Dżakarty zginęło czterech cywilów i czterech napastników. Był to pierwszy atak w Indonezji, do którego przyznało się Państwo Islamskie i pierwszy zamach na taką skalę od 2009 roku. W innych niedawnych atakach ginęli tylko napastnicy lub były one udaremniane przez policję.

(MRod)