Na ruinach zniszczonej wojną Syrii prezydent Rosji Władimir Putin buduje śródziemnomorski protektorat z portem i baza lotniczą - pisze niemiecki dziennik "Die Welt". Zachód może jedynie biernie przyglądać się realizacji tego projektu.

Władimir Putin / ALEXANDER ZEMLIANICHENKO/POOL /PAP/EPA
Rosja potwierdza obecność swoich żołnierzy w Syrii

Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow potwierdza, że żołnierze tego kraju są w Syrii. Jednocześnie kategorycznie zaprzecza, by brali oni udział w walkach. czytaj więcej

Gazeta ocenia jako naiwne nadzieje żywione w stolicach krajów zachodnich, że po zawarciu umowy z Iranem będzie można także porozumieć się z Moskwą w sprawie wspólnych działań przeciwko Państwu Islamskiemu i rozwiązania kryzysu w Syrii. Wysyłając do Syrii sprzęt wojskowy i prawdopodobnie także piechotę, co należy uznać za demonstrację siły, Rosja "zniweczyła te marzenia" - podkreśla autor komentarza Richard Herzinger.  

Złudzenia Zachodu wobec Rosji opierają się - zdaniem komentatora - na "całkowicie opacznym rozumieniu antyzachodniej strategii globalnej reżimu Putina", którą rosyjski prezydent wdraża nie tylko na Ukrainie, lecz także na Bliskim Wschodzie. Moskwa i jej faktyczny sojusznik Teheran, ośmieleni ugodowością wykazywaną przez Waszyngton w sporze o irański atom, doszli do wniosku, że mogą narzucić Zachodowi swoje warunki także w kwestii Syrii - ocenia "Die Welt".

Zwiększając obecność wojskową w Syrii Rosja sygnalizuje, że nie pozwoli na obalenie prezydenta Baszara el-Asada. Nawet gdyby Moskwa zgodziła się na wymianę Asada na inną osobę zapewniającą kontynuację reżimu uzależnionego od Iranu i Rosji, Zachód musiałby za to drogo zapłacić - przewiduje "Die Welt".  

Im bardziej jest widoczna obecność wojskowa Rosji w Syrii, tym bardziej rosną szanse reżimu Asada na utrzymanie się przy władzy. Putin wie co najmniej od kryzysu na Ukrainie, że USA nie zaryzykują bezpośredniej konfrontacji z Rosją. Zamiast walczyć z Państwem Islamskim, Moskwie i Teheranowi przyświeca plan stworzenia rosyjsko-irańskiego protektoratu na terenach Syrii kontrolowanych przez Asada. Na Zachód ma natomiast spaść obowiązek walki z "islamistycznym chaosem" w pozostałej części kraju - czytamy w "Die Welt".

Zdaniem Herzingera Putin wykorzystuje "jednostronne zafiksowanie" Zachodu na zagrożeniach ze strony IS, podczas gdy głównym zagrożeniem dla Syrii jest Asad. Liczba ofiar spowodowanych działaniami jego wojska jest siedmiokrotnie wyższa od liczby ofiar islamistów - podkreśla komentator. Syryjczycy docierający do Europy uciekają przed reżimem Asada. Zachodnie plany pokojowe, które zakładają dobrą wolę tych sił, które umożliwiają masakrę, są "fatalną pomyłką" - konkluduje "Die Welt".

(mpw)