"Urodziłam potwora" - takie mocne słowa padły z ust 41-letniej kobiety z Rosji, której córka wstąpiła w szeregi bojowników Państwa Islamskiego. Z matką 20-letniej Fatimy udało się porozmawiać dziennikarzom gazety "The Siberian Times".

20-latka wstąpiła w szeregi Państwa Islamskiego /ITAR-TASS /PAP/EPA

Jak mówi 41-letnia Szakhla, zmianę w zachowaniu swojej córki zauważyła od momentu, kiedy dziewczyna poszła na studia. 20-latka po trzech miesiącach przestała rozmawiać z matką. Kobieta twierdzi, że wtedy też młoda dziewczyna zaczęła nosić hidżab i "wyglądać inaczej". Córka miała jej również powiedzieć, że "zaczyna interesować się islamem".

W kwietniu ubiegłego roku kobieta odkryła, że jej córka nie uczęszcza już na uczelnię, więc zabrała ją do domu. Później zjawił się u nich w domu starszy mężczyzna, który - jak wynika z relacji matki - miał już trzy żony i z każdą z nich dzieci. Oznajmił, że chce poślubić również 20-letnią Fatimę. Kobieta nie wyraziła zgody, czym miała rozzłościć córkę. Jak się później okazało, mężczyzna został zidentyfikowany przez służby jako rekruter, który miał przyjmować w szeregi ISIS nowych bojowników.

Jak mówi kobieta, ostatecznie sytuacja stała się dramatyczna. Jej córka zaczęła mówić, że do matki "przyjdą jej bracia, którzy będą chcieli ją zabić i odciąć głowę nożem".

Patrzyłam na nią i nie widziałam już mojego dziecka. Tylko wyglądała jak moja córka, ale w środku nie było duszy, nie było myśli i nie było serca - mówiła 41-latka. Kobieta posunęła się nawet do tego, że aby powstrzymać córkę przed podróżą do Syrii przykuła ją do kaloryfera. 20-latce udało się jednak wyswobodzić i uciec przez okno.

Fatima od tego czasu przebywa w Iraku i Syrii. Na jednym z portali społecznościowych po krwawych atakach w Paryżu napisała, że popiera działania "swoich braci".

Lepiej jest nie żyć, niż być matką terrorystki - mówi matka 20-latki. Jakkolwiek nie jest to dla mnie bolesne, wiem, że nigdy jej już nie zobaczę - dodaje.

(abs)