W Stanach Zjednoczonych alert związany z największym zagrożeniem terrorystycznym od czasu zamachów z 11 września. Amerykańskie służby obawiają się ataku jutro, 4 lipca, w Dniu Niepodległości.

Jak donosi korespondent RMF FM Paweł Żuchowski, amerykański wywiad przechwycił informacje, które mogą wskazywać, że przygotowywany jest zamach terrorystyczny. Na nogi postawiono więc wszystkie służby. W Nowym Jorku ulice patrolują uzbrojeni po zęby policjanci, podobnie jest w wielu innych amerykańskich miastach.

Państwo Islamskie planuje „straszne ataki” w Wielkiej Brytanii

Dżihadyści z Państwa Islamskiego planują „straszne ataki” terrorystyczne na terenie Wielkiej Brytanii – ostrzega premier tego kraju David Cameron. Zdaniem Camerona IS stanowi "zagrożenie egzystencjalne" dla Zachodu. czytaj więcej

Za Oceanem nie było ostatnio miesiąca, by FBI nie zatrzymało osoby lub osób, które sympatyzują z Państwem Islamskim i planowały przyłączenie się do dżihadystów.

Jutro w wielu amerykańskich miastach odbędą się z okazji Dnia Niepodległości koncerty i pokazy sztucznych ogni. Wszędzie gromadzić się będą tysiące Amerykanów - tym większe więc obawy, że w takich miejscach może zostać przeprowadzony atak.

Kilka dni temu, po m.in. krwawym zamachu w Tunezji, federalne agencje bezpieczeństwa w Stanach Zjednoczonych wydały wspólny komunikat, w którym wzywały siły bezpieczeństwa do wzmożenia czujności podczas Dnia Niepodległości. Oświadczenie zostało podpisane przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego, FBI i Narodowe Centrum Antyterrorystyczne.

W osobnym komunikacie sekretarz bezpieczeństwa USA Jeh Johnson zapewnił natomiast, że "zwłaszcza przed świętem 4 lipca tu, w Stanach Zjednoczonych, Departament Bezpieczeństwa Krajowego i FBI będą utrzymywały kontakt z agencjami na szczeblu ogólnopaństwowym i lokalnym, aby wymieniać informacje i spostrzeżenia". Zwrócił się również do sił bezpieczeństwa, "by były czujne i gotowe (...) do obrony narodu amerykańskiego".

(edbie)