Karolina Riemen-Żerebecka zajęła 15. miejsce w narciarskim skicrossie na igrzyskach w Soczi. Poprawiła w ten sposób o jedną lokatę wynik z Vancouver. W każdym z trzech piątkowych występów miała problemy ze startem. Odpadła w ćwierćfinale.

W tzw. rundzie rozstawienia, już na drugiej skoczni, coś wpadło mi do oka. Może to wydać się śmieszne, ale tak było. Do tego doszły krople wody na goglach, dlatego nie wiedziałam, gdzie jest skocznia, czy się już wybić, czy tłumić - powiedziała Riemen-Żerebecka (jej mąż Tomasz Żerebecki jest asystentem trenera i serwismenem).

"Kwalifikacje", mimo przeciętnego, 18. rezultatu, miały też jeden aspekt. W 1/8 finału Polka trafiła do biegu trzyosobowego, a więc zadaniem było pokonanie przynajmniej jednej rywalki. Mniej więcej w połowie stawki wyprzedziła Niemkę Niemka Heidi Zacher i tym samym wypełniła plan minimum, czyli powtórkę z IO w Vancouver.

Soczi: Riemen-Żerebecka odpadła w ćwierćfinale

Polka Karolina Riemen-Żerebecka odpadła w ćwierćfinale olimpijskich zmagań w Soczi w skicrossie w narciarstwie dowolnym. W swojej serii zajęła ostatnie, czwarte miejsce. Polka w końcówce upadła. Na szczęście nic poważnego jej się nie stało. czytaj więcej

Ambicje Riemen-Żerebeckiej były jednak większe. Rok temu stała na najniższym stopniu podium Pucharu Świata, a w Soczi też po cichu liczyła na brązowy medal. Niestety, kłopoty znów zaczęły się po starcie. Ruszyła jako czwarta, a do półfinału przechodziły tylko dwie zawodniczki. Dużo skoczni przeleciałam, lądowanie przez to mnie zwolniło. Przed drugą uciętą bandą wylądowałem za daleko po skoku, bardzo nisko przysiadłam, a tam zaraz był duży roller. Prawie się wywróciłam i nie miałam szans dogonić dziewczyn - powiedziała po starcie.

W końcówce polska narciarka "złapała" krawędź, nie zdołała utrzymać równowagi i się przewróciła. Nic jej się nie stało, ale do mety dotarła z dużą stratą. Część zawodniczek założyła ochraniacze na zęby. A ja nie miałam. Zawsze można zrobić nowe - śmiała się Riemen-Żerebecka. Chciałam lepiej, nie udało się, szkoda. Ale przecież nie będę płakać. Igrzyska są może najważniejsze, ale to tylko jedne zawody, zaraz będą pucharowe - dodała.

Złoty medal w skicrossie zdobyła Kanadyjka Marielle Thompson, a za nią sklasyfikowano jej rodaczkę Kelsey Serwę  i Szwedkę Annę Holmlund. Skład finału można było przewidzieć, to faworytki. Na medal liczyła też Szwajcarka Fanny Smith (mistrzyni świata 2013). Płakała jak bóbr - dodała Riemen-Żerebecka.