​Opozycja chce, by w ramach śledztwa dotyczącego przetargu na śmigłowce dla polskiej armii, prokuratura zbadała kontakty Antoniego Macierewicza z lobbystą jednego z oferentów maszyn. Prawo i Sprawiedliwość bagatelizuje tę sprawę.

Zdj. ilustracyjne /Paweł Jaskółka /PAP

Paweł Zalewski z PO przytacza informacje o spotkaniu szefa MON z Alfonso D'Amato. Przypomniał, że do tego spotkania doszło tuż przed fiaskiem negocjacji w sprawie francuskich Caracali, a zaraz potem Macierewicz mówił o zakupie amerykańskich maszyn.

Podjął decyzję, że zakupi samoloty. Jeżeli nie mamy kryteriów, a one były za Platformy, za PiS-u ich nie ma, to powstają pytania o cele działania - mówił Zalewski.

Z kolei wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik uważa, że w sprawie przetargu ważniejsze są inne wątki. Czy rzeczywiście było to zadośćuczynienie, jaką rolę w tym wszystkim odegrał Donald Tusk, czy był zrobiony deal w tym momencie - mówił.

Według Wójcika i tak decyzję w sprawie zakresu śledztwa podejmie niezależna prokuratura.

(az)