Mistrz Rumunii SCM U Craiova będzie we wtorek pierwszym grupowym rywalem PGE Skry w tegorocznej edycji siatkarskiej Ligi Mistrzów. Bełchatowianie przyznają, że debiutująca w tych rozgrywkach drużyna jest dla nich nieznanym bliżej przeciwnikiem.

Zawodnicy PGE Skry Bełchatów - od lewej: Nikolay Penczev, Srećko Lisinac i Mariusz Wlazły /Tytus Żmijewski /PAP

Zespół z Bełchatowa po raz jedenasty rywalizuje w najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach. W tym roku podopieczni trenera Philippe Blaina występy w Lidze Mistrzów rozpoczęli od ostatniej rundy kwalifikacji, w której okazali się wyraźnie lepsi od mistrza Grecji PAOK Saloniki (3:0 i 3:1) i awansowali do fazy grupowej. W tym roku zagra w niej 20 najlepszych drużyn, ale w utytułowanym klubie nie ukrywają, że ich ambicje nie kończą się na tej części rozgrywek.

Walczymy na trzech frontach - w ekstraklasie, Pucharze Polski oraz Lidze Mistrzów - i na każdym z nich naszym celem jest odniesienie sukcesu. W Lidze Mistrzów też chcemy zajść jak najdalej, czyli do Final Four - powiedział PAP środkowy bełchatowian Srecko Lisinac.

PGE Skra trafiła do grupy D, w której wystąpią również mistrzowie Włoch - Azimut Modena, Słowenii - ACH Volley Lublana i Rumunii - SCM Universitatea Craiova. Z tym ostatnim zespołem bełchatowianie zmierzą się we wtorek w pierwszej kolejce.

Rumuńska drużyna w trzech minionych sezonach bez sukcesów rywalizowała w Pucharze CEV, a w tym roku debiutuje w LM. M.in. z tego względu dla siatkarzy z Bełchatowa to nieznany bliżej rywal.

Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, kto występuje w tym zespole, jaki styl gry i jaki poziom prezentuje. Tego dowiemy się jednak od naszych trenerów podczas przedmeczowej analizy. Niezależnie od tego, kto będzie po drugiej stronie siatki, musimy zagrać na swoim poziomie i dobrze zacząć te rozgrywki - przyznał środkowy Karol Kłos.

Kadra gospodarzy składa się głównie z reprezentantów zajmującej 71. miejsce w rankingu FIVB Rumunii wzmocnionych m.in. bułgarskim przyjmującym Zlatanem Jordanowem oraz rosyjskim środkowym Nikitą Stulenkowem. Wśród nich nie ma jednak siatkarskich gwiazd i - jak ocenił Lisinac - faworytem spotkania będzie PGE Skra.

Mało jest meczów, w których nie jesteśmy faworytem. Ale to nic nie znaczy, bo to tylko jedno słowo, które nie wygra pojedynku. Musimy zrobić to na boisku. Kluczem do zwycięstwa będzie szybka regeneracja po długiej podróży, koncentracja oraz dobre wejście w mecz - podkreślił reprezentant Serbii. Dodał, że liczy na udany start grupowej rywalizacji.

Prezes klubu Konrad Piechocki zwrócił uwagę, że PGE Skra zagra na trudnym terenie.

W Rumunii nigdy nie gra się łatwo, ale dotychczasowa historia mówi, że dobrze radziliśmy sobie z tymi drużynami. To jest jednak sport i choć na papierze jesteśmy mocniejsi, to najgorsze, co może nas spotkać, to pycha i przypisywanie sobie zwycięstwa przed meczem. Musimy wyjść skoncentrowani i przywieźć do Polski wygraną - tłumaczył.

Trener Blain we wtorek nie będzie mógł liczyć tylko na leczącego uraz Michała Winiarskiego.

Bełchatowianie do Rumunii wylecieli w poniedziałek przed południem. Po wylądowaniu w Bukareszcie czeka ich jeszcze trzygodzinna podróż autokarem do miasta Craiova.

Wtorkowy mecz rozpocznie się o godz. 17 polskiego czasu. W drugim spotkaniu gr. D Azimut Modena podejmie ACH Volley Lublana (wtorek, godz. 21).

(az)