"Staramy się, by wszystko było, jak należy. Na ręce patrzą nam uczestnicy Powstania Warszawskiego, jego znawcy. Poza tym istnieje spora dokumentacja, można dowiedzieć się naprawdę o każdym szczególe stroju powstańca. Popełnienie błędu byłoby karygodne" - mówi RMF FM kostiumolog Małgorzata Gwiazdecka, pracująca przy serialu "Czas honoru". Opowiada, jak od kuchni wygląda ubieranie serialowych powstańców.

"I Ty możesz zagrać w serialu "Czas honoru". V edycja

To już piąta odsłona naszej radiowo-internetowej zabawy "I Ty możesz zagrać w serialu "Czas honoru". Wystarczy, że stworzycie historię, która mogłaby kryć się za jedną z dwóch archiwalnych - publikowanych poniżej - fotografii. Na plan kultowej serii wyślemy 10 osób, autorów... czytaj więcej

Kacper Merk: Da się zobrazować pani pracę w jakichś liczbach? Np. 1000 kostiumów w ciągu serii - więcej czy mniej?

Małgorzata Gwiazdecka, kostiumolog: Nie liczymy na bieżąco statystów, ale w podsumowaniu wychodziło nam zawsze po każdej transzy ubieranie około 1000 statystów. Oczywiście może ich być mniej, ale w ciągu dnia są często przebierani do innej sceny, żeby móc zaistnieć w innej roli.

Z czego składa się taki strój powstańca? To są oryginalne stroje z tamtych czasów czy tworzy się je dzisiaj?

To są repliki - mamy, owszem, jakieś pojedyncze oryginalne sztuki, ale one są tak chronione, że niechętnie je wykorzystujemy. Strój powstańczy składał się z elementów polskich: buty oficerskie, bryczesy, trzewiki, normalne spodnie, opinacze, kurtki - takie "kangurkowate", fajne, harcerskie, marynarki - co kto miał, to wkładał. Na początku ludzie walczyli nawet w długich płaszczach. Potem, jak zdobyto magazyny na Stawkach, 1 sierpnia, gdzie były ogromne zasoby mundurów niemieckich, słynnych "panterek", to wszyscy zaczęli się ubierać w "panterki", które były cudownie ochronne dla człowieka i bardzo wygodne. Hełmy polskie lub niemieckie z polskimi flagami, opaski na rękawie, ale również - to mój ulubiony zestaw - kombinezon taki "robociarski", trzewiki, jakiś opinacz albo skarpeta gruba nad tymi trzewikami, koszula z tym wydłużonym kołnierzykiem i krawacik - bo krawacik nie był niczym supereleganckim w tamtych czasach - i np. berecik. To tak pięknie wyglądało na zdjęciach, że nie można oka oderwać. To miało swój styl.

Proszę zdradzić trochę tajników. Np. czy praca przy "Czasie honoru" jest łatwiejsza, bo tych strojów nie trzeba prać codziennie - bo chyba mogą być trochę przybrudzone? Czy wręcz przeciwnie?

Myli się pan: one są prane bardzo często. To znaczy koszule, podkoszulki, to wszystko, co jest najbliżej ciała, jest prane codziennie po zdjęciach i suszone. Natomiast również kurtki, rzeczy mundurowe, które są przez nas patynowane, co jakiś czas trzeba wyprać i na nowo tę patynę nałożyć.

Zauważyłem ogromną dbałość o szczegóły. Tu komuś flagę przekręciliście, tu gwiazdeczki trzeba było dobrze doczepić...

Myślę, że popełnienie jakiegoś błędu byłoby dla nas bardzo przykrą rzeczą, bo przecież na ręce patrzą nam znawcy Powstania Warszawskiego, miłośnicy i przede wszystkim uczestnicy. Popełnienie błędu byłoby karygodne - zwłaszcza że jest spora dokumentacja, naprawdę można dowiedzieć się o każdym szczególe. Staramy się, żeby wszystko było, jak należy. Takich przypadkowych błędów - mam nadzieję - nie popełniamy.

(edbie)