Wygraliśmy wojnę z pożarami - ogłosił Siergiej Szojgu, rosyjski minister do spraw sytuacji nadzwyczajnych. Na czym polega to zwycięstwo w sytuacji, gdy przez kilka tygodni mieszkańcy Moskwy żyli w spowitym smogiem mieście, minister nie wyjaśnił. Ale przecież nie od dziś wiadomo, że najważniejsze jest dobre samopoczucie władzy…

Śmiertelność w Moskwie wzrosła w lipcu z powodu upałów o ponad 50 procent, a w całej Rosji o 8,6 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku - przyznało rosyjskie ministerstwo zdrowia. Najwyższy wzrost śmiertelności - o 50,7 proc. - stwierdzono w Moskwie - napisano w komunikacie... czytaj więcej

Według nieoficjalnych danych, w sierpniu tylko w rosyjskiej stolicy śmiertelność wzrosła czterokrotnie, ale o tym przedstawiciele władzy nie mówią. Siergiej Szojgu przekonuje za to, że zwycięstwo nad żywiołem jest "bezsporne". Wygraliśmy tę wojnę. Pokonaliśmy pożary torfowisk i lasów. Obroniliśmy przed ogniem 4,5 tysiąca wiosek i miejscowości i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej - oświadczył Szojgu.

Mieszkańcy Moskwy mają jednak inne zdanie. W czasie tych pożarów miliony ludzi oddychały zadymionym powietrzem i jakie będą tego skutki dla nas i dla naszych dzieci? - pyta jedna z mieszkanek rosyjskiej stolicy. Chciałabym wiedzieć, co władze zrobią, by za rok nie było takiej samej katastrofy. Ciekawe również, ilu ludzi umarło, gdy jak w horrorze smog wisiał nad Moskwą i okolicą? - dodaje.

Przemysław Marzec