Do Sandomierza wjechały samochody z ratownikami i pompami z Niemiec. Na ten specjalistyczny sprzęt bardzo czekali mieszkańcy osiedla Baczyńskiego, które sąsiaduje z hutą szkła. Tam przy umacnianiu wałów ciągle pracują ludzie.

Mieszkańcy: Czekaliśmy na tą pomoc

Mieliśmy to obiecane. Ludzie walczą od czterech dni, nie śpią. Bronimy się, jak możemy. To jest syzyfowa praca. (…) Woda zalewa całe osiedle Baczyńskiego - mówili naszej reporterce Agnieszce Wyderce zmęczeni, ale zdeterminowani mieszkańcy Sandomierza.

Z Michałem Kędzierskim, koordynującym akcję, rozmawiał Krzysztof Kot

Służby walczą obecnie o zabezpieczenie miejscowej huty szkła. Przed południem pod wodę zeszli nurkowie, by uszczelnić wały tkaniną zwaną geowłókniną. Jak dotąd udało się załatać miejsce, w którym wał przeciekał najbardziej. Nurkowie wciąż jednak pracują, pomagają im żołnierze. Oprócz geowłókniny na wały trafiają także worki wypełnione piaskiem. Dowozi je wojskowy śmigłowiec MI-8.

"Brakuje leków i środków dezynfekujących"

Brakuje leków i środków dezynfekujących

Nie ma osoby, która kierowałaby pomocą, sytuacja w okolicach Sandomierza jest katastrofalna - mówił wcześniej naszej dziennikarce mieszkaniec Wielowsi. Mężczyzna skarżył się na działania sztabu kryzysowego i apelował o wsparcie: Brakuje leków i środków dezynfekujących.

Sam Sandomierz przypomina wielkie rozlewisko. Na całym horyzoncie tylko woda i wystające jak kikuty pojedyncze drzewa. O tym, jak daleko woda wdarła się w głąb miasta, świadczy wystające ramię koparki, która stała na brzegu Wisły. Domy schowane są w wodzie niemal po same dachy, niektóre, te wyższe - do połowy.

Pojawiły się pogłoski, że podtopione domy są okradane przez szabrowników

Teraz mieszkańcy czekają, aż woda opadnie. Zalany teren przez całą noc patrolowali na łodziach policjanci i strażacy, bo pojawiły się pierwsze próby grabieży.