Kilkanaście zniszczonych domów, zerwany most i dwie ofiary śmiertelne - to bilans wczorajszych tragicznych wydarzeń w Bogatyni. Przez to dolnośląskie miasto przepłynęła woda z wezbranej rzeki Miedzianki. W miejscowości brakuje chleba i wody pitnej. Ponadto część zniszczonego miasta nie ma energii elektrycznej.

Mieszkańcy w jednej chwili stracili cały dobytek

Opadająca woda odsłoniła ogrom zniszczeń

Ulice Bogatyni przypominają krajobraz po bitwie. Wszystko, co pozostało ze zniszczonych budynków to bezkształtna masa desek i kamieni. Ta największa woda, która przyszła tam wczoraj, już opadła, odsłaniając skutki nawałnicy i powodzi. Oglądając zniszczenia trudno uwierzyć, że dokonała je rzeczka Miedzianka, która obecnie przypomina mały strumyk.

W to, co się wydarzyło wczoraj, nie mogą też ludzie, którzy w jednej chwili stracili cały dobytek. Tak jak stoję, to nawet nie moje, bo w majtkach uciekłam. Widziałam, jak chałupa leci. Widziałam, bo akurat górą, lasem uciekliśmy z dzieciakiem. Tam żeśmy stanęli i patrzyli, jak wszystko leci. Tragedia. Ani złotówki, ani mieszkania, ani się umyć. Nic - mówiła reporterowi RMF FM jedna z mieszkanek Bogatyni. W podobnej sytuacji jest kilkadziesiąt rodzin. W sumie od wczoraj ewakuowano ponad 600 mieszkańców, którzy schronili się w miejscowej szkole.

Cały czas trwa akcja ratownicza

Nie ma żadnych zagrożeń. Woda spłynęła z ulic. Ratownicy będą docierać do tych miejsc, do których nie można było w ogóle dotrzeć. (…) Dojazd do miasta jest wyłącznie przez Czechy. Droga jest blokowana i zarezerwowana wyłącznie dla służb ratowniczych - powiedział Marek Poniatowski z Dolnośląskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Duża część Bogatyni jest odcięta. Wszystko to, co znajduje się po lewej stronie Miedzianki i całe Markocice praktycznie są odcięte. Poza tym gmina: Sieniawka, Porajów pod wodą, Lutogniewice również - powiedział burmistrz Bogatyni Andrzej Grzmielewicz.

W mieście brakuje chleba i bieżącej wody

"nie ma wody. nie ma niczego" - żalą się mieszkańcy bogatyni

Mieszkańcom Bogatyni najbardziej doskwiera brak bieżącej wody. W mieście pojawiły się już beczkowozy, przed którymi ustawiają się ogromne kolejki ludzi z butelkami i wiaderkami w ręku. Chleba zabrakło już wczoraj - mieszkańcy wykupywali pieczywo hurtowo, gdy woda odcięła dojazd do miasta.

Poza tym, ewakuowani mieszkańcy czekają na pomoc w postaci ubrań, szczególnie dziecięcych, a także koców i artykułów higienicznych.

6 tysięcy osób bez prądu

Bez prądu jest co najmniej sześć tysięcy mieszkańców Bogatyni. Naprawa awarii sieci energetycznej potrwa i nie będzie to łatwe zadanie. Jak powiedział szef MSWiA Jerzy Miller, energetycy ruszą do pracy, gdy będą spełnione dwa warunki. Po pierwsze, gdy ich sprzęt będzie mógł wjechać na dany teren, czyli gdy będzie dostępna m.in. przeprawa mostowa. Po drugie, że teren będzie z odpompowaną wodą, która jeszcze na dużym obszarze zalega - stwierdził.

Według Millera jeszcze dziś w Bogatyni pojawią się wojskowi saperzy, by ocenić, gdzie postawić tymczasowe mosty. Do miasta można bowiem dostać się tylko jedną drogą, od strony Czech. Trasa wiedzie przez Frydlant - miasto, które jeszcze wczoraj z powodu powodzi było odcięte od świata.

Jeśli wezbrane wody rzek zalały także Twoją miejscowość, prosimy o informację oraz zdjęcia i filmy. Do waszej dyspozycji jest Gorąca Linia RMF FM.