Minister obrony kieruje do prokuratury sprawę ujawnionej przez tygodnik "Do Rzeczy" podsłuchanej rozmowy Ryszarda Kalisza z Aleksandrem Kwaśniewskim sprzed dwóch lat. Kalisz, powołując się na informacje od ówczesnego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego generała Janusza Noska sugerował, że Tomasz Siemoniak był zamieszany w korupcję.

Nigdy i w żaden sposób nie byłem związany z żadną sprawą korupcyjną lub nieprawidłowościami. Nigdy nie naruszyłem prawa, wypełniając zadania szefa resortu obrony - zapewnił szef MON.

Uczciwie i z pełnym zaangażowaniem wypełniam obowiązki wiceprezesa Rady Ministrów, ministra obrony narodowej, powierzone mi przez panią premier Ewę Kopacz - mówił Siemoniak na briefingu prasowym w MON.

Afera taśmowa. Nagrali Kalisza i Kwaśniewskiego. "Oni kupią, sprzedadzą, zdradzą, zniszczą"

Tygodnik „Do Rzeczy” dotarł do zapisu rozmowy Aleksandra Kwaśniewskiego i Ryszarda Kalisza podsłuchanej w restauracji Sowa i Przyjaciele. „Trzy najbardziej zdemoralizowane instytucje w Polsce to jest po pierwsze – prokuratura, po drugie – służby specjalne, po trzecie – telewizja publiczna. (…) Te... czytaj więcej

Przypomniał, że Służba Kontrwywiadu Wojskowego stwierdziła, iż nigdy nie posiadała i nie posiada jakichkolwiek materiałów wiążących obecnego ministra obrony z jakimikolwiek nieprawidłowościami czy podejrzeniami.

Jak dodał, zdaje sobie sprawę, że nagrania rozmowy posła Ryszarda Kalisza z innymi osobami dokonano nielegalnie i - jak ocenił - sprawa ta powinna być przedmiotem odrębnych postępowań. Niemniej jednak opublikowane fragmenty godzą w moje dobre imię, a do opinii publicznej dotarły treści, wobec których nie mogę pozostać obojętny - powiedział Siemoniak.

Szef MON podkreślił, że każdy poseł, jeśli wejdzie w posiadanie informacji o przestępstwie, w tym także o korupcji, ma obowiązek powiadomienia o tym prokuratury. Poseł Kalisz nie zrobił tego od października 2013 r. Jedynym możliwym wytłumaczeniem dla posła, prawnika, byłego ministra, jest fakt, że takich informacji po prostu nigdy nie miał. Apeluję zatem do posła Kalisza, aby honorowo wycofał się i publicznie przeprosił za swoje insynuacje pod moim adresem - powiedział.

Poinformował też, że skierował w poniedziałek do prokuratury wniosek o podjęcie "stosownych czynności w tej sprawie".

Jak powiedziała rzeczniczka prasowa praskiej prokuratury, prok. Renata Mazur, jeszcze dziś śledczy mają otrzymać nośnik z nagraniem opublikowanej rozmowy. Dodała, że nowe nagranie zostanie włączone do materiałów śledztwa, zostanie sporządzony jego stenogram i będzie ono podlegało analizie, w związku z tym nagraniem zostaną także przesłuchani świadkowie. Prok. Mazur zaznaczyła również, że w przypadku wpłynięcia do prokuratury pisma od min. Siemoniaka, prokurator się do niego odniesie.

Korupcja, która sięga "dużo wyżej"

"Do Rzeczy" opublikowało treść rozmowy z udziałem b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i posła Ryszarda Kalisza. Została ona podsłuchana w restauracji "Sowa i Przyjaciele" w październiku 2013 r. Na nagraniu Kalisz relacjonuje Kwaśniewskiemu swoje spotkanie z ówczesnym szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Januszem Noskiem. Nosek miał mieć dowody na korupcję, w którą mógł być zamieszany minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak, a być może ktoś "dużo wyżej" niż kierownictwa ministerstwa - napisano na portalu "Do Rzeczy".

Obecny szef SKW gen. bryg. Piotr Pytel zapewnił w przesłanym komunikacie, że pozostający w służbie SKW gen. Nosek oświadcza, że nigdy nie przekazywał Kaliszowi jakichkolwiek informacji o działalności SKW.

Kalisz odmówił skomentowania - jak to ujął - "nielegalnie podsłuchanych rozmów".

(abs)