Justyna Kowalczyk na 30 km techniką klasyczną i bobslejowa czwórka to polscy sportowcy, którzy zaprezentują się w niedzielę, ostatniego dnia igrzysk w Pjongczangu. W przypadku utytułowanej biegaczki narciarskiej to prawdopodobnie jej ostatni start olimpijski.

Justyna Kowalczyk / Grzegorz Momot /PAP/EPA

Kowalczyk we wspomnianej konkurencji wywalczyła złoty medal w Vancouver (2010). Cztery lata wcześniej podczas igrzysk w Turynie na tym samym dystansie techniką dowolną była trzecia. W dorobku ma jeszcze oprócz tego trzy krążki wywalczone w najważniejszych zawodach czterolecia.

W Pjongczangu 35-letniej narciarce jak na razie nie wiodło się najlepiej. W sprincie zajęła dopiero 22. miejsce, a w biegu łączonym 17. Siódma była w sprincie drużynowym w parze z Sylwią Jaśkowiec, a sztafeta biało-czerwonych z nią w składzie uplasowała się na 10. pozycji.

Trudno przewidzieć, jak potoczą się jej losy w niedzielę, na królewskim dystansie. Nie brakuje głosów, że może zejść z trasy albo zajmie miejsce w drugiej połowie pierwszej dziesiątki, ale niektórzy nie wykluczają też, że powalczy o podium.

Pojawiają się też opinie, że może to być nie tylko ostatni olimpijski start Kowalczyk, ale też niewykluczone jest, że zawodniczka z Kasiny Wielkiej po niedzielnym występie poinformuje o zakończeniu kariery, choć jak na razie konsekwentnie unika deklaracji w tym temacie.

Oczy wielu kibiców będą zwrócone tego dnia także na inną narciarkę. Marit Bjoergen w Pjongczangu wywalczyła już cztery medale (po jednym złotym i srebrnym oraz dwa brązowe), a cała jej kolekcja olimpijska liczy 14 medali (7-4-3). Żaden rywalizujący zimą sportowiec nie może się pochwalić takim dorobkiem.

Jeśli blisko 38-letnia Norweżka wygra w niedzielę, to awansuje na pierwsze miejsce w klasyfikacji multimedalistów zimowych igrzysk. Obecnie prowadzi norweski biathlonista Ole Einar Bjoerndalen (8-4-1).

Narciarki ruszą na trasę o godz. 7.15 czasu polskiego.

Bobsleiści Mateusz Luty, Łukasz Miedzik, Grzegorz Kossakowski i Arnold Zdebiak na półmetku zajmują 13. lokatę, ex aequo z jedną z załóg kanadyjskich (pilot Nick Poloniato). Po pierwszym ślizgu biało-czerwoni zajmowali siódme miejsce.

To jest rewelacyjny wynik. Jak na siebie, nasi zawodnicy zanotowali dobry czas startu, nie popełnili także większych błędów na trasie. Czapki z głów przed chłopakami - podkreślił w rozmowie z PAP Jakub Zakrzewski, zawodnik AZS UMCS Lublin.

Trzeci, przedostatni ślizg rozpocznie się o godz. 1.30.

Tego dnia odbędą się jeszcze dwa finały. W meczu o złoty medal w curlingu zmierzą się Koreańczycy i Szwedzi. Niespodziewanie w finale turnieju olimpijskiego hokeistów znaleźli się Niemcy, których rywalami będą Olimpijczycy z Rosji.

Na godz. 12 zaplanowano rozpoczęcie ceremonii zakończenia igrzysk w Pjongczangu. Polską flagę poniesie bobsleista Mateusz Luty. 

(m)