"Nominowany aż w 14 kategoriach musical „La La Land" Damiena Chazelle ma szansę zdobyć kilka znaczących Oscarów za swoją widowiskowość i klasyczność" – uważa filmoznawczyni dr Kamila Żyto. Jej faworytem w wyścigu po statuetkę za najlepszy film jest "Manchester by the Sea" Kennetha Lonergana. ​Gala wręczenia nagród Akademii Filmowej odbędzie się w niedzielę w Los Angeles w Dolby Theatre.

Ryan Gosling, Emma Stone i Damien Chazelle /Matt Crossick (PAP/PA) /PAP

Tegoroczne Oscary mają jednego, bardzo wyraźnego faworyta - musical "La La Land". Obraz Damiena Chazelle został nominowany do nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej w 14 kategoriach, m.in. najlepszy reżyser, najlepsza aktorka pierwszoplanowa (Emma Stone), najlepszy aktor pierwszoplanowy (Ryan Gosling), scenariusz, montaż, ścieżka dźwiękowa czy utwór muzyczny. Tym samym musical wyrównał rekordy filmów "Titanic" i "Wszystko o Ewie".

Jest to film, który po pierwsze nawiązuje do klasycznego hollywoodzkiego gatunku, czyli do musicalu, ale też jest filmem, który został zrealizowany w sposób bardzo profesjonalny. Oczekuję, że "La La Land" zdobędzie kilka najbardziej znaczących Oscarów właśnie za swoją widowiskowość i pewną klasyczność. To jest film, który ma również ciekawe, niesztampowe zakończenie - powiedziała dr Kamila Żyto z Katedry Mediów i Kultury Audiowizualnej Instytutu Kultury Współczesnej UŁ.

Choć w czołówce listy nominacji są filmy "Moonlight" (reż. Barry Jenkins) i "Nowy początek" ("Arrival") w reż. Denisa Villeneuve'a, to faworytem dr Żyto w wyścigu po statuetkę Oscara w kategorii najlepszy film jest niezależna produkcja "Manchester by the Sea". To jest film bardzo zniuansowany, bardzo niedopowiedziany, absolutnie nieidący żadnymi fabularnymi schematami i konwencjami. Myślę, że zdobędzie nagrodę dla najlepszego filmu - oceniła.

Według niej w tym roku nie ma jednoznacznej faworytki wśród aktorek nominowanych za pierwszoplanową rolę, bo poziom jest bardzo wyrównany. 20. nominację do Oscara otrzymała Meryl Streep ("Boska Florence"), ale ekspertka obstawia, że tym razem statuetkę otrzyma Natalie Portman za "Jackie".

Jeżeli chodzi o główną rolę męska, to - według dr Żyto - są dwie mocne kandydatury - Denzel Washington za rolę w filmie "Fences", który także wyreżyserował oraz Casey Affleck ("Manchester by the Sea"). Myślę, że Oscara nie otrzyma Ryan Gosling za "La La Land", bo jest chyba zbyt słodki, zbyt cukierkowy i przewidywalny - oceniła.

Jej zdaniem w kategorii filmów nieanglojęzycznych na Oscara zasługuje niemiecka komedia pełna absurdów "Toni Erdmann". Mocnym kandydatem do nagrody jest też irański "Klient". Przyznała, że nie było dla niej zaskoczeniem, że na krótkiej liście filmów walczących o nominację w tej kategorii nie znalazły się "Powidoki" Andrzeja Wajdy. To jest film bardzo dobry, natomiast jednak scenariuszowo posiadający bardzo wyraźne błędy i to pewnie zadecydowało - oceniła.

Według dr Żyto jednym z najbardziej niedocenionych filmów na liście nominacji jest "Milczenie" Martina Scorsese, który ma szansę na Oscara w kategorii najlepsze zdjęcia.

89. ceremonia przyznania nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej odbędzie się 26 lutego. Oglądalność gali od kilku lat spada, a zeszłoroczna przyciągnęła najmniej telewidzów od niemal dekady. Ekspertka nie łączyłaby jednak tego ze znaczeniem samej nagrody. Jak podkreśliła, około stycznia, kiedy zaczynają się przewidywania do nominacji oscarowych, wszystkie portale internetowe zajmują się tym tematem.

Natomiast faktycznie gala, która trwa wiele godzin, jest już passe. Współczesny widz nie jest przygotowany do takich dużych widowisk i one po prostu przestają go interesować. Ale to nie ma absolutnie związku ze znaczeniem samych Oscarów. To zainteresowanie jest, natomiast przekłada się na inne media - podkreśliła filmoznawczyni.

APA