W Los Angeles w słynnym Dolby Theatre zakończyła się 88. gala rozdania Oscarów. Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła, że najlepszym filmem roku został "Spotlight" w reżyserii Toma McCarthy’ego, najlepszym aktorem został z kolei Leonardo DiCaprio, a najlepszą aktorką - Brie Larson. Ogromny sukces odniósł również film "Mad Max: Na drodze gniewu" - obraz zdobył aż 6 statuetek, choć głównie w kategoriach technicznych. "Zjawa", która była nominowana w aż 12 kategoriach, zdobyła trzy statuetki: za reżyserię, zdjęcia i dla najlepszego aktora pierwszoplanowego.

Najlepsi aktorzy wg. Amerykańskiej Akademii Filmowej /PAUL BUCK /PAP/EPA

Film "Mad Max: Na drodze gniewu" zdobył łącznie sześć Oscarów: za najlepsze kostiumy, scenografię, charakteryzację, montaż, montaż dźwięku i najlepszy dźwięk.

Z kolei za najlepszy film uznano produkcję "Spotlight", opowiadającą o dziennikarskim śledztwie związanym z pedofilią w Kościele. Ten film dostał również nagrodę za najlepszy scenariusz oryginalny. "Spotlight" pokonał siedem innych filmów nominowanych w kategorii najlepszy film, w tym uważaną przez wielu za faworyta "Zjawę".

Za najlepszego aktora w tym roku uznano Leonarda DiCaprio za rolę w "Zjawie". To pierwszy Oscar w karierze 41-letniego aktora. DiCaprio ma na swoim koncie w sumie 6 nominacji. DiCaprio kreuje w "Zjawie" postać trapera Hugh Glassa, szukającego zemsty na kolegach, którzy pozostawili go bez pomocy na pewną śmierć po ataku niedźwiedzia. Odbierając nagrodę DiCaprio podkreślił, że "Zjawa" to film o związkach człowieka z naturą. Nie bierzmy naszej planety za oczywistość, tak jak ja nie biorę tej nocy za pewnik - powiedział aktor.

"Zjawę" w reżyserii Alejandra G. Inarritu uhonorowano również nagrodą za najlepsze zdjęcia, za które odpowiadał Emmanuel Lubezki. Z kolei sam Inarritu otrzymał statuetkę za najlepszą reżyserię. Inarritu odebrał Oscara po raz drugi z rzędu, co zdarza się niezwykle rzadko - rok temu triumfował za "Birdmana".

Za najlepszą aktorkę uznano Brie Larson, która zagrała główną rolę w filmie "Pokój". Larson gra kobietę uwięzioną przez psychopatę, która w niewoli rodzi syna.

Za najlepszą rolę drugoplanową damską nagrodzono Alicię Vikander, która zagrała w filmie "Dziewczyna z portretu".

Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany powędrował w ręce twórców filmu "Big Short".

Nagroda za efekty specjalne trafiła do twórców filmu "Ex Machina".

Oscara w kategorii najlepszy krótkometrażowy film animowany otrzymali twórcy filmu "Bear Story".

Nagrodę za najlepszy film animowany otrzymali z kolei twórcy "W głowie się nie mieści" - Pete Docter i Jonas Rivera.

Oscara za najlepszą rolę drugoplanową męską otrzymał Mark Rylance za rolę w filmie "Most szpiegów".

Nagrodę w kategorii krótkometrażowy film dokumentalny otrzymała produkcja "A Girl in the River: The Price of Forgiveness" pakistańskiej reżyserki Sharmeen Obaid-Chinoy.

Oscara w kategorii najlepszy film dokumentalny otrzymała produkcja "Amy".

Film "Stutter" został z kolei uhonorowany nagrodą za najlepszy film krótkometrażowy.

Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny otrzymał faworyt w tym wyścigu, film "Syn Szawła", produkcji węgierskiej. Obraz opowiada o członku Sonderkommanda w Auschwitz, który nie chce, żeby ciało jego syna było spalone, ale zostało pochowane w obecności rabina, który zmówi kadisz. Odbierając nagrodę reżyser mówił, że film ten przypomina, iż nawet w najciemniejszych godzinach można zachować człowieczeństwo. W ubiegłym roku Oscara w tej kategorii zdobyła "Ida" Pawła Pawlikowskiego.

Oscara za najlepszą muzykę filmową otrzymał natomiast Ennio Morricone, który napisał ją do filmu "Nienawistna Ósemka".

Najlepszą piosenką został natomiast utwór "Writing's on the Wall" z filmu "Spectre", którą wykonał podczas gali Sam Smith.

Wielkim przegranym tegorocznych Oscarów był "Marsjanin" z gatunku fantastyki, który uzyskał aż siedem nominacji do Oscara, ale nie zdobył ani jednej statuetki.

"Najnudniejsza gala w historii"?

Galę poprowadził znany amerykański komik Chris Rock. Artysta zarówno podczas swojego monologu, jak i krótkich wystąpień, nawiązywał do zarzutów, które pojawiały się przed ceremonią, że Oscary są "zbyt białe", a wśród nominowanych jest za mało ludzi czarnoskórych.

Monolog rozpoczynający uroczystość został doceniony przez komendantów, którzy pisali o nim, że był "miażdżący". Same Oscary komik nazwał mianem "White People Choice Awards", czyli nagrodami białych ludzi.

Bojkoty nie są ważne, ważne jest, żebyście dali nam takie same szanse, jak wszystkim inny - komentował m.in. Rock. Był też moment, gdy posłał dzieci ze sceny na widownię "by sprzedawały ciasteczka bogaczom".

Poza Rockiem także kilka innych osób, które pojawiały się na scenie nawiązywało do problemu braku różnorodności wśród nominowanych aktorów. Przed Dolby Theater, gdzie trwała gala, przeciwko "zbyt białym Oscarom" protestowało kilkadziesiąt osób. Z tego samego powodu imprezę zbojkotował w tym roku reżyser Spike Lee i aktorka Jada Pinkett Smith. W odpowiedzi Akademia zapowiedziała reformy, by zagwarantować od 2020 roku znacznie większy udział przedstawicieli różnych mniejszości wśród ok. 6 tys. członków swego gremium.

Do najmocniejszych momentów tegorocznej ceremonii wręczenia Oscarów należał apel wiceprezydenta USA Joe Bidena o wspólny front w walce z przemocą seksualną, zwłaszcza na amerykańskich kampusach. Biden zaprosił na scenę Lady Gagę, która wykonała utwór "Till It Happens To You" (Zanim to przydarzy się tobie) w towarzystwie kilkudziesięciu, głównie młodych kobiet, które padły ofiarą molestowania.

Zobacz zapis relacji na żywo z ceremonii wręczenia Oscarów!

Poza tym podczas ceremonii nie było jednak szczególnie zapadających w pamięć momentów. Internauci komentowali nawet, że była to "najnudniejsza gala w historii".

Nawet laureaci dziękując ze sceny nie przekraczali regulaminowego czasu. Wyjątkiem był Ennio Morricone, który otrzymał statuetkę za najlepszą muzykę. Jemu jednak producenci nie przerwali, mimo że mówił dłużej niż przewidziane dla każdego 45 sekund.

(mpw)