"Tegoroczny Oscar pokazuje jakie są kryteria, daje definicję współczesnego filmu. Oscary można traktować jako próbę nastrojów społecznych"- mówi gość "Dania do Myślenia" w RMF Classic, filmoznawca i historyk filmu z Uniwersytetu SWPS Barbara Giza. Dodaje, że "dla kultury amerykańskiej kino to nie jest tylko rozrywka i sam tekst". "To jest również bardzo szeroko pojęty kontekst odnoszący się do tego, co ważne i aktualne w danym momencie w amerykańskiej kulturze i polityce i Spotlight bardzo dobrze oddaje rolę Oscara"- uważa gość RMF Classic. Zdaniem Gizy w tym roku postanowiono zwrócić uwagę na kontekst, temat, technikę i kwestie artystyczne, w rozumieniu wysiłku, jaki został włożony. "Amerykańskie kino napędza rozwój sztuki filmowej"- mówi ekspert. Moda na czerwonym dywanie? "Film to przemysł, rozrywka, ale też wielki biznes. A jeżeli biznes, to przechodzimy w sfery związane z tym, że trzeba się jak najlepiej zaprezentować i wykorzystać okazję, żeby taką formę promocji zastosować"- komentuje gość RMF Classic.

Posłuchaj porannej rozmowy RMF Classic

Tomasz Skory: Za nami emocje oscarowej nocy. Nie przesadzę pewnie mówiąc, że połowa cywilizowanego świata będzie dzisiaj roztrząsać, czy aby na pewno "Spotlight" zasługuje na Oscara za najlepszy film, a Leonardo DiCaprio za najlepszego aktora za rolę w "Zjawie". Uważa to pani, takie roztrząsanie, za normalne, że cały świat powinien się tym przejmować?

Prof. Barbara Giza: Oscar jest taką nagrodą, która wzbudza emocje i przede wszystkim w filmie o to chodzi. Warto się nad nim zawsze zastanowić dlatego, że film, dla Amerykańskiej Akademii Filmowej i nagroda Oscara, nie jest tylko nagrodą dla samego filmu. Nie chodzi w tej nagrodzie wyłącznie o sam tekst, ale o bardzo szeroki kontekst. Z tego powodu Oscar będzie, zresztą tak chce Akademia i sami nagradzani, często się wypowiadając, lub nie wypowiadając na jakieś tematy, ale tak właśnie chcą.

Chcą to "podkreowywać".


SPRAWDŹ, KTO DOSTAŁ OSKARA!

Chcą widzieć to znacznie szerzej, aniżeli tylko w obrębie samej sztuki filmowej.

Pani jest "dicaprystką", "spotlightersem", może "bigshorterką" albo "madmaxistką"? Na co pani stawiała i jak pani ocenia pewne nagrody?

Właśnie zastanawiałam się dzisiaj nad tym, w jaki sposób się do tego odnieść i zdaje mi się, że należałoby tutaj szukać jakiegoś szerszego wzoru niż tylko, czy jest się "dicaprystą" czy kimś innym. Wydaje mi się, że tegoroczna nagroda Oscara układa się w taki dosyć ciekawy wzór, bo postanowiono zwrócić uwagę na, po pierwsze kontekst, o którym już mówiłam - kwestie związane z tym, co pokazał "Spotlight", czyli temat...

...temat jako rzecz nagrodzona.

 Jako film dający do myślenia, temat jako rzecz nagrodzona. Po drugie postanowiono zwrócić uwagę na kwestie artystyczne, czyli tutaj "Zjawa", ale artystyczne w rozumieniu wysiłku, jaki został włożony w realizację filmu.

Dać się poszarpać niedźwiedziowi, nie było łatwo.

Aktorsko to była jednak bardzo wymagająca rola, chociaż rzeczywiście można by było się tutaj zastanawiać, czy akurat ta, czy akurat teraz i dlaczego ta a nie wiele poprzednich. Trzecie kryterium, to są kwestie związane z samą techniką. Tutaj "Mad Max" i sześć Oscarów. Nie bez przyczyny...

...efekty specjalne, gigantyczne widowisko, epickie.

Dźwięk, montaż dźwiękowy, scenografia, charakteryzacja i znowu uznanie dla tej sztuki filmowej od strony realizacyjnej. Oscar pokazuje poprzez decyzje Akademii Filmowej, jakie są kryteria, ale również daje pewną definicję współczesnego filmu, w całości. Ja bym rozpatrywała to jako całość.

Czyli powinien to być temat, zaangażowanie się w odtworzenie roli i dużo wybuchów i efektów specjalnych. Ja pytam o to wszystko, bo Oscary urosły we współczesnej kulturze do rangi takiego Nobla, z tą różnicą, że słuszności przyznania nagrody Nobla raczej się nie kwestionuje, bo się na tym nie znamy. Na filmie przecież znamy się wszyscy, ale czy aby na pewno nie przesadzamy z rangą tej nagrody? To przyznaje Amerykańska Akademia Filmowa, przeraźliwa większość nominowanych, nagradzanych filmów, to są filmy anglojęzyczne, albo wprost amerykańskie. Cała reszta świata to ledwo margines, raptem jedna kategoria. To fakt, że kino amerykańskie to jest potęga, ale z zachowaniem proporcji to chyba daleko nie wszystko. Nie upośledzamy w ten sposób reszty świata?

Tutaj mamy do czynienia ze swoistym paradoksem. Kino amerykańskie jest hegemonem, jeżeli chodzi o władze nad naszą masową wyobraźnią i tak jest właściwie od początków. Z drugiej strony kino amerykańskie przecież budzi szereg sprzeciwów w kinematografiach narodowych i wiele manifestów kina, chociażby manifestów europejskich, było konstruowanych na zasadzie sprzeciwu wobec tego, co robi Hollywood.

Są nagrody wręcz wprost konkurujące i mające zamiar konkurować. Historia kina rozwija się w odniesieniu do Oscara i tego, co robi kino amerykańskie, trochę poprzez to, co robi to kino, ale również poprzez sprzeciw wobec tego, co to kino robi. Po prostu amerykańskie kino napędza rozwój sztuki filmowej.

A nie można by, aby nabrać podejrzeń, że w gruncie rzeczy całe te Oscary to jest medialna wydmuszka, komercyjny majstersztyk. Tak patrzę na te rozważania, czy na czerwonym dywanie gwiazdy kina miały taką kieckę czy inną, czy gwiazdor zapuścił brodę, czy ma akurat takie okulary a nie inne. To wszystko jest bardzo umiejętnie rozgrywane przez media. Zwraca się uwagę na najdrobniejsze czasem szczegóły. Przecież to wszystko ma niewiele wspólnego z filmem, kinem. Czy aby to kinu nie szkodzi?

Wręcz przeciwnie bym powiedziała. Tu proszę pamiętać, że czerwony dywan i Gala Oscarowa są traktowane jak najlepszy, największy wybieg, jeżeli chodzi o pokazy mody...

No właśnie, pokazy mody a nie kino!

Lepszego, większego, a przynajmniej większej widowni już nie będzie. Rzecz jasna Gala Oscarowa urosła, czy obrosła takimi kontekstami, które są traktowane jako drugorzędne, a czasami mogą powodować taki pewien sprzeciw wobec zupełnej małej rangi pewnych spraw, ale nie zapominajmy, że film to jest także, a może przede wszystkim dla niektórych przemysł, rozrywka ale i wielki biznes. Jeżeli biznes, to już przechodzimy w sfery związane z tym, że trzeba się jak najlepiej zaprezentować i wykorzystać okazje do tego, żeby taką a nie inną formę promocji zastosować.

To pewnie nie jest przypadek, że ranga Oscara urosła wraz z rozpowszechnieniem przekazu telewizyjnego, który pozwala nam wszystkim obserwować wszystko na bieżąco.

Absolutnie tak, a jeszcze mówiąc o modzie, to też zwracają uwagę tegoroczne komentarze, że moda na czerwonym dywanie była wyjątkowo skromna. Czyli mamy do czynienia również z kreowaniem trendów.

 Co jeszcze w historii Oscarów warto odnotować? Przeczytaj całą rozmowę na www.rmfclassic.pl